PSG vs Liverpool: Kolejna wycieczka do Paryża, czy może raczej egzekucja na życzenie? (0-3 w głowach już przed pierwszym gwizdkiem)
Jutro wieczorem na Parc des Princes nasza wesoła gromadka pod wodzą Arne Slota spróbuje udowodnić, że piłka nożna to gra, w której biega się wyłącznie wszerz boiska, a na końcu i tak wygrywają inni. Po zeszłorocznej kompromitacji z paryżanami – wszyscy doskonale pamiętamy ten rewanż na Anfield, gdzie graliśmy z taką energią, jakbyśmy przed meczem zjedli po dwa kebaby z ostrym sosem – czas na kolejny odcinek tragikomedii pod tytułem “Drugi sezon Slota”.
Konferencja prasowa, czyli Festiwal Wymówek™
Gdyby za biadolenie na przedmeczowych konferencjach przyznawano punkty, bylibyśmy już mistrzami Anglii z 15-punktową przewagą nad City. Czego dowiemy się tym razem od naszego stratega?
- Że lot nad kanałem La Manche był zbyt wyboisty i zaburzył rytm dobowy?
- Że bagietki w paryskim hotelu były za twarde i Szobo ukruszył zęba?
- A może usłyszymy standardowe: „Trudno grać przeciwko tak wybieganym zespołom, gdy nasi zawodnicy wciąż czują w nogach zgrupowania kadr narodowych z zeszłego miesiąca”?
Słuchając Slota przed takimi meczami, można odnieść wrażenie, że gość już w autokarze pisze usprawiedliwienie dla rodziców po wywiadówce. Zero wiary, zero sportowej złości. Pełna asekuracja, żeby w razie porażki móc powiedzieć: “A nie mówiłem?”
Taktyka: Jak stracić gola w 89. minucie i udawać zaskoczenie
Wszyscy wiemy, jak będzie wyglądał jutrzejszy mecz. Plan Slota na potyczki z gigantami jest przewidywalny do bólu:
- Minuty 1-75: Wymieniamy 600 podań na własnej połowie. Stoperzy podają do bramkarza, bramkarz do bocznego, boczny z powrotem do stopera. Wirtz biega w kółko w środku pola, zastanawiając się, czy w swoim lukratywnym kontrakcie nie miał przypadkiem klauzuli o zakazie umierania z nudów.
- Minuty 75-85: Slot robi “ofensywne” zmiany. Ściąga jedynego zawodnika, któremu się cokolwiek chce, wprowadzając defensywnego pomocnika, bo przecież 0-0 to dla nas teraz wynik marzeń.
- Minuta 88+: Tradycyjny wylew w obronie. Rywal strzela gola z niczego, a my robimy na boisku zbiorową minę Pikachu. Klasyk gatunku. Umiejętność tracenia punktów w końcówkach dopracowaliśmy w tym sezonie do perfekcji.
Ekitiké wraca “do domu”, a Salah pakuje walizki
Zastanawiam się, co czuje Hugo Ekitiké, wracając do Paryża. Chłopak pewnie chciałby coś udowodnić swojemu byłemu pracodawcy. Niestety, z naszą obecną kreacją i szybkością rozegrania, Hugo będzie mógł co najwyżej zaimponować paryżanom nową fryzurą, bo piłki w polu karnym rywala najpewniej w ogóle nie powącha. Ewentualnie dostanie jedną górną piłkę na dobieg, z którą nie będzie miał co zrobić.
Z kolei na Mohameda Salaha po prostu serce pęka. Gość rozgrywa swój pożegnalny sezon i zamiast walczyć o najwyższe cele, musi ciągnąć ten wózek z węglem. Zamiast statusu legendy odchodzącej w chwale, ma zafundowaną grę przypominającą zmagania oldboyów na orliku o 21:00 w deszczowy wtorek. Oby jutro chociaż z raz zakręcił obrońcami PSG w polu karnym, tak dla samego uśmiechu na twarzy.
Frimpong? Jeśli wyjdzie na boisko, módlmy się, żeby po jednym ze swoich rajdów do przodu (zakończonych oczywiście podaniem do tyłu) przypomniał sobie, że jego nominalna pozycja zakłada również bronienie.
Superkomputer mówi: “Dajcie sobie spokój”
Podobno Superkomputer Opta na początku w ogóle odmówił obliczania naszych szans na zwycięstwo w Paryżu, żeby nie marnować prądu. Według wyliczeń mamy pewnie jakieś 12% szans na wygraną i imponujące 8% szans na oddanie więcej niż dwóch celnych strzałów w pierwszej połowie.
Gdzie się podział nasz Heavy Metal?
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że brakuje nam charakteru. Gdyby na ławce trenerskiej wciąż siedział Klopp, wiedzielibyśmy, że nawet jadąc do Paryża rezerwami, Jurgen zrobiłby z nich mentalnych gladiatorów, którzy gryźliby trawę do 96. minuty. Tymczasem Slot serwuje nam taktyczną impotencję, którą można by z powodzeniem leczyć w klinice snu.
Obyśmy jutro nie zostali zdeklasowani aż tak bardzo, żeby trzeba było wyłączać telewizor w przerwie. Niech moc będzie z nami, bo na taktykę raczej nie mamy co liczyć.
Tak nie chciało mi się tego pisać, napisał mi to AI, ale nie było wątku .
PS zanim zaczął pisać napisał to

A dlaczego AI? na nic nie zasługuje.
Jaką wymówkę będzie miał Slot.
- Piłka była zbyt ciężka
- Światła na stadionie oślepiały piłkarzy od mojej łysej pały
- Jugen też przegrał z PSG na wyjeździe
- trawa na Parc des Princes rosła pod złym kątem, faworyzując grę do przodu, do czego nie jesteśmy przyzwyczajeni.
- Przegraliśmy, ale to był celowy zabieg. Pamiętajmy, że to ostatni sezon Mohameda Salaha. Gdybyśmy wygrali 4-0, narzucilibyśmy na niego zbyt dużą presję oczekiwań przed rewanżem. Zdecydowaliśmy się przegrać w słabym stylu, aby zdjąć z barków Mo ciężar bycia faworytem. To był z naszej strony akt czystej empatii i dbania o mental health naszego skrzydłowego.
- Kiedy wyjeżdżaliśmy z Liverpoolu, padało i wiało – to są nasze naturalne warunki, w których czujemy się bezpiecznie. Tutaj w Paryżu niebo było czyste, a temperatura optymalna.
