08.04.2026 - PSG - Liverpool FC

Salah znowu napotka mur na swojej drodze, nikogo nie obejdzie, nikogo nie przedrybluje i przegra wszystkie pojedynki biegowe

1 polubienie

Co znaczy “zneutralizuje PSG”? że nie stracimy gola w tym czasie czy że będzie większe posiadanie piłki?

@manero tak myślałem, ale wolałem się upewnić ;D
Generalnie mam wrażenie, że większość forum już ma tak wywalone jajca w mecze pod Slotem, że nawet jak będzie 4:0 dla PSG, to większe wzięcie będzie miał dział humor

Liverpool dobrze neutralizował City - aż w końcu przestał

Tak sobie pajacuje pogrążony w beznadziei przed zbliżającym się meczem :smiley:

2 polubienia

Wiem do czego to nawiązuje. Artykuł w stylu "Stary nie pił, ale zaczął "

2 polubienia

albo „zajebał mi ale to dobry chłopak”

Żadna nowość. Aktualnie to miałby problem przejść Wawrzyniaka a co dopiero Nuno Mendesa. Portugalczyk jak go rok temu schowal do kieszeni tak do dzisiaj tam siedzi.

Dlatego lepiej żeby tam wyszedł Frimpong, chociaż się z nim pościga w tą i z powrotem

Ja tam aż tak pesymistycznie nie podchodzę i wierzę, że jeszcze jakiś błysk indywidualny jakiegoś z naszych piłkarzy może dać nam 1 pkt, a przy odrobinie szczęścia 3.

Ale nasz awans trudno sobie wyobrazić, bo od czasu do czasu wejdzie jakaś bomba Szobo, ale w dwa w miarę ok nasze mecze nie jestem w stanie uwierzyć.

Atut Anfield też przestał istnieć.

Dzisiaj może jakieś 0:0, 1:1 o ile PSG podejdzie ostrożnie, bo nie oglądali nas za dużo w tym sezonie.

Jak wyjdą z nami z nastawieniem jak na każdego innego średnia ( którym jesteśmy) to będą bęcki.

Nie zdziwię się jak po pierwszej połowie przełączę na Roberta o ile wyjdzie w składzie.

Nadzieja matką głupich, ale prawie zawsze w 1/4 ligi mistrzów jest jakaś niespodzianka, a wczoraj takowej nie było.

Rok temu nasza gra była o wiele lepsza, a mimo to PSG wyszło na nas na pełnej i z przebiegu spotkań byli zdecydowanie lepsi w dwumeczu. Trudno więc liczyć na to, że dziś wyjdą ostrożnie, gdy Liverpool przypomina cyrk. Jeśli wtedy to zadziałało, to teraz tym bardziej mogą sobie ustawić pod ścianą rywalizację już po pierwszym meczu.

Wiara oczywiście jakaś jest, za długo kibicuję tej drużynie, by nie mieć naocznych dowodów na przewrotność w futbolu. Tylko że jest mocno umiarkowana, bo już nie wiem czy to bardziej realizm sytuacji czy zmęczenie tym, co oglądam od roku.

To sie nie wydarzy ale:

  • 13 nomen omen minuta i laga Mamy na Mo jak z City a ten zostaje “wykoszony rowno z trawa” przez gracza PSG co skutkuje czerwona kartka i karnym,ktory o dziwo ! na bramke zamienia Szobo
  • gospodarze mimo gry w 10 zamykaja nas minutami na naszej polowie ale niewiele z tego wynika
  • w drugiej polowie przebieg spotkania nie zmienia sie i w koncu ekipa Enrique wyrownuje
  • Paryzanie daza za wszelka cene do strzelania drugiego gola ale w 88 minucie wpuszczony niedawno na boisko Isak ogrywa w kontrze dwoch obroncow i strzela nie do obrony
  • sedzia dolicza 7 minut,w naszym polu karnym panuje chaos,ktos wybija pilke z linii ale…jeeeeest! wygrywamy :flexed_biceps:
  • Slot po potyczce stwierdza "wykonalismy nasz plan w 100 % " :rofl:

Pisalem juz cos,ze lubie sci-fi ? :wink:

Nie pisałeś ale widać po postach :grimacing:

Chciałbym wyjść tak:
Mamarda - Frimpong, Konate, VVD, Kerkez - Graven, Szobo, Wirtz - Mo, Ekitike, Rio

Przetrwać, spróbować skontrować, może ugrać remis.

Cieszymy się Ligą Mistrzów bo w przyszłym sezonie możemy nie mieć takiej okazji grać w LM

2 polubienia

Podziwiam tych, którzy zwiastują remis, wierzą w remis lub mają odwagę o tym pisać. Zaprawdę powiadam Wam remis to zobaczycie do pierwszej bramki PSG na 1-0.

I to nie dlatego, że tak chcę, czy tego nam życzę, ale dlatego, że obejrzałem mecz z Man City do końca. My po pierwszej bramce w plecy w meczach z mocnym przeciwnikiem po prostu nikniemy, wymiękamy, odpuszczamy, mentalnie wysiadamy aż w końcu nie istniejemy i dogorywamy.

Na nic się zdało Slotowi nawijanie o tym, jaką drużynę widział do 35 minuty po tym jak odpadliśmy z FA Cup. Podobnie nie będzie to miało większego znaczenia po meczu w Paryżu. A jestem skłonny założyć, że PSG tak nas dociśnie, że tych 35 minut nie wytrwamy przy stanie 0-0. Wystarczy sobie przypomnieć jak szybko straciliśmy gola w Stambule z Galatą. To nie jest pesymizm. To mieszanka faktów z realistycznym podejściem.

Oczywiście będę chciał wierzyć, że się nie ośmieszymy i nawet w przypadku straty gola na 1-0 nie wywiesimy białej flagi z uwagi na to, że tu mamy dwumecz. Jednak mecz z City był bardzo złym prognostykiem.

Arne Slot zdaje się ignorować fakt, że Liverpool mentalnie jest na alarmująco niskiem poziomie. Brak nam pewności siebie, kiedy sytuacja odwraca się przeciwko nam. W takich meczach gdzie przeciwnik dysponuje piekielnie mocną siłą w ofensywie wypadałoby zagrać lekko inaczej, bardziej inteligentnie, być może skupić się na kontrach i przede wszystkim uszczelnić defensywę. Z tym, że my nawet tego nie potrafimy.

Mimo wszystko zadaniem trenera jest wyciągnąć wnioski z meczu z City, a nawet z meczów innych drużyn Premier League, które myślały, że sobie pójdą na wymianę ciosów, będą widowiskowe i konkurencyjne (patrz Newcastle v Barcelona na Camp Nou), bo chciały grać mega ofensywnie i liczyć na szczęście w obronie. Czy my też chcemy mieć tak mało ambicji, aby po meczu napisać, że “powstrzymywaliśmy rywala do X minuty pierwszej połowy”?

Przecież dla klubu pokroju LFC takie tłumaczenie się to zwyczajny wstyd i frajerstwo.

Kolejnym elementem, który u nas nie istnieje to jakikolwiek plan B (np co zrobić, aby sukcesywnie gonić wynik i nie dać się wypunktować), kiedy plan A legnie w gruzach (grać do przodu, agresywnie, ofensywnie, stwarzać sytuacje, liczyć na to, że pierwsi strzelimy).

W naszej sytuacji plan B jest niezbędny, bo mentalnie po prostu nie dotrwamy meczu z wynikiem, który nie ośmieszy Liverpoolu, jeśli dostaniemy dwa szybkie gongi. PSG nie będzie się nad nami litować w drugiej połowie tak, jak zrobił to zespół Guardioli. Jeśli poczują krew uległej zwierzyny, to będą chcieli zamknąć sprawę awansu jeszcze dzisiaj.

Naprawdę przeraża mnie hipokryzja naszego trenera, który na konferencjach pomeczowych z uporem maniaka zaznacza, że - szczególnie w przypadku przegranych meczów - przeciwnik nie stworzył sobie dogodnych szans pomiędzy pierwszą, a drugą bramką, którą wklepał Liverpoolowi. Czy to dla Was brzmi jak pozytyw przed meczem z PSG?

Nasza obrona jest tak słaba, że rywalom wszystko wpada. Brak wiary, ducha walki, mentalności zwycięzców i motywacji ze strony trenera jest tak bardzo widoczny, że dzisiaj remis graniczyłby z cudem.

Można jedynie prosić opatrzność o jak najłagodniejszy wymiar kary, rozregulowane celowniki piłkarzy PSG i formę życia Marmadashviliego, aby na Anfield pozostał jeszcze cień nadziei na awans, a nie mecz o honor i pietruszkę.

Do czego to doszło, aby na etapie 1/4 LM kibic musiał mieć nadzieję na to, że Slot jego klubu nie zawstydzi, a kierowani nim piłkarze po raz kolejny się nie ośmieszą.

Pamiętajmy, że Arne Slot dopiero raczkuje na tak wysokim poziomie w Europejskiej piłce. To jego pierwsze doświadczenie na tym etapie Ligi Mistrzów.

Do tej pory jego największe osiągnięcia na najwyższym poziomie z LFC to przegrany finał Carabao, Community Shield, odpadnięcie z 1/8 LM w zeszłym roku po bojaźliwej końcówce meczu na Anfield i braku zmian, które mogły zrobić różnicę, oraz przegrana w 1/4 FA Cup z City po równie złym meczu co wszystkie poprzednie, o których wspomniałem.

Na którym z tych fundamentalnych osiągnięć kibice LFC mają budować wiarę, że uda nam się przejść PSG?

Oczywiście nie umiejszam temu, że w dobrym stylu wygrał maraton ligowy kadrą Kloppa z drobnymi korektami i podniósł puchar Premier League, jednak to nie to samo co mecze pucharowe, czy finały na które nigdy nie potrafił piłkarzy odpowiednio ani ustawić, ani też zmotywować.

Wierzyć to można dzisiaj jedynie w przebłyski geniuszu Wirtza i Ekitiké (duo, które może namieszać), szybkość Frimponga na skrzydle (potencjał na jakąś nieszablonową asystę), no i może waleczność Kerkeza (co byłoby kulminacją solidnej gry defensywnej i paru dobrych zagrań w ataku), jak mu się będzie chciało wspiąć na wyżyny.

Można też mieć nadzieję na jakiś przebłysk geniuszu Szobo, jeśli jeszcze mu się nie odechciało walczyć widząc, jak nikną na boisku koledzy. Bo przecież żaden piłkarz sam dwumeczu nie wygra. Tym bardziej jeśli niesie to ze sobą konieczność gry toporną taktyką wizjonera dbającego o najmniejsze szczegóły i gotującego się przy linii bocznej widząc, jak mu się grunt (sezon) wali pod nogami.

3 polubienia
3 polubienia

Może łysy dziś zaskoczy wszystkich doborem składu? Xd

1 polubienie

To chyba ma być tylko kolejna wymówka.

Brak obrony , Przebłyski kerkeza, nie równa prawa strona tylko proszą się o bramki . Brak komunikacji gapko z kerkezem widać w każdym meczu . Maca nie gra nic jakby był myślami w realu .. ekitike gra na całej szerokości boiska próbuje ,odbiera potrzebuje piłki i z kim pograć ale to tylko tylko tyle Bo nie ma Nikogo z przodu , salah próbujący po raz kolejnego farta gdzie może zejdzie i uderzy za pola karnego licząc że może coś wpadnie . Soboslaj szukający gry z grave em i wirtzem zabezpieczający prawą stronę bo jednak Gomez nie domaga . Slot grający otwarty football niech pokaże na co go stać

Tak traktuje Slot Rio

go-for-it-homelander

5 polubień