Niedziela, 14:05
/ 15:05 ![]()
The Hammers
vs Liverpool ![]()
Droga społeczności, z góry przepraszam jeśli kolejny założony przeze mnie temat zostanie zwieńczony naszą porażką. Wszelkie skargi kierowane do mnie po meczu zostaną odrzucone, podobnie jak Newcastle odrzuca wnioski Liverpoolu o zwrot wadliwego produktu, który zakupiliśmy.
Niestety, produkt ten najprawdopodobniej będzie grał w pierwszym składzie “Arne Slot Machine”.
Z uwagi na to, że powoli się do takiego stanu rzeczy pryzwyczajam (zdj poniżej) mogę podchodzić do tej roboty pisania zapowiedzi zdecydowanie mniej poważnie.
- Tak
- Nie
- Nie wiem / nie mam zdania / trudno jednoznacznie odpowiedzieć
- Zależy od wyniku meczu z WHU
- Zależy od tego, gdzie będziemy po okresie grudniowym i/lub w najbliższych kilku kolejkach
It’s only up from here..
… or is it not?
Najbliższe tygodnie zdecydowanie nie malują się w kolorowych barwach. Będzie ciężko. Dla Kapitana statku szykuje się walka o przetrwanie. Dla Liverpoolu walka z czasem o uratowanie resztek godności i tak naprawdę całego sezonu. Wymagania zostały obniżone już do absolutnego minimum:
-
- Nie dopuścić do dalszych porażek różnicą trzech goli.
-
- Przestać tracić po 3 bramki w meczu.
-
- Nie dopuścić rywala do prowadzenia różnicą dwóch bramek.
-
- Nie tracić pierwszym bramki w meczu.
-
- Jak nie umiemy wygrać, bo pewność siebie niska, to walczmy o remis. Lepszy rydz, niż nic. Uszczelnijmy obronę, cofnijmy się i grajmy kontrami. To nie może być aż takie trudne, do cholery!
-
- Nikogo nie obchodzi zapowiadanie walki w mediach. To ma być widać na boisu. Tylko tyle i aż tyle.
Bądźmy ze sobą szczerzy, po sezonie mistrzowskim nie da się niżej obiżyć poprzeczki.
A tu jak na złość Arne Slot zapowiada walkę, więc o co ja się w ogóle czepiam? Przecież w razie jakby nie wyszło, to mamy też zapowiedź, że wrzuci do składu kolejnego piłkarza ofensywnego (kosztem obrońcy, bramkarza, czy kogokolwiek), bo w końcu tonący nawet brzytwy się złapie. I nawet jeśli jakoś wypłynie na ląd (bo go nie zwolnią) to pokiereszowany będzie udawał, że taki był plan… a tak w ogóle to on wcale cały czas nie tonął, tylko sobie pływał i nawet czasem widział jakieś rybki w wodzie.
West Ham na fali wznoszącej
Podczas gry gospodarze mogą czuć się bardzo pewnie przed meczem z nami po tym, jak w ostatnich 3 meczach PL zdobyli 7 pkt, dla Liverpoolu nie ma gorszego momentu na mecz wyjazdowy i stadion, który przy dobrej grze WHU będzie aż kipiał życiem.
Za nami przemawia (jedynie) historia dobrej passy
Tak na dobrą sprawę to jedyne, co przemawia za LFC to historia i seria bardzo pozytywnych wyników przeciwko WHU. W końcu nie przegraliśmy z nimi od 9 spotkań we wszystkich rozgrywkach, łącznie z 7 meczami w Premier League.
Wliczają się w to 4 ostatnie mecze na London Stadium, gdzie w sezonie 24/25 wygraliśmy 0-5, w 23/24 był remis 2-2, w 22/23 wygraliśmy 1-2, a ostatnia nasza porażka z WHU to był wyjazd na ich teren w sezonie 21/22 i przegrana 3-2.
Można śmiało powiedzieć, że Liverpool nie jest przyzwyczajony tracić średnio więcej, niż 1.11 bramki na mecz przeciwko WHU. Bilans bramek z ostatnich 10 meczów z nimi to aż 28-9 dla LFC!
Oj, to sobie West Ham będzie miał szansę, jak nigdy, odbić te trzy upokorzenia z ostatnich lat po 0-5 (A) i dwukrotnie po 5-1 (H).
Przecież zarówno Jones jak i Salah nic a nic nie wracają do obrony, więc autostrada naszą prawą stronę jest już całkowicie wybudowana. Wystarczy tylko na nią wjechać.
Przykre, ale taka prawda. Szobo na prawej obronie jest dużo lepszy niż Jones i niestety jego obecność w pomocy na niewiele się zda, jeśli Curtis będzie jedynie udawał, że gra jako prawy obrońca.
Oby po jak najmniejszy wymiar kary i jeśli Bóg da, to może przeciwnik nam sprezentuje jakąś bramkę i dla odmiany to my pierwsi strzelimy.
Bo wszyscy wiemy, że taktyka Slota przy odrabianiu strat jest destabilizująca i destrukcyjna dla nas samych, a przy niskiej pewności siebie drużyny to wręcz nie ma prawa powodzenia. I to jeszcze w meczu wyazdowym.
Niestety, gość idzie w zaparte i będzie powielał swoje błędy, a jedyna (przynajmniej moja) nadzieja z tym Panem u steru jest w powrocie do absolutnych fundementów, grze defensywnej, nastawieniu na kontry i realizacji celu minimum, czyli nie przegrania meczu.
At the end of the storm there’s a golden sky…
Cóż, co można więcej powiedzieć, życzę nam, aby przebiły się jakieś promyki słońca i nadziei przez te szare chmury, które się zebrały nad LFC. Jest to bardzo trudny okres i tylko odporny psychicznie lider jest w stanie nas z niego wyciągnąć i tchnąć w ten zespół trochę wiary. Taktyka, plan i nastawienie do meczu będą kluczowe.
Jest to prawdziwy test dla Arne Slota, który wysyła sygnały ostrzegawcze, że mimo wszystko preferuje trzymać się kurczowo tych samych niedziałających metod, a wszelkie próby reakcji pojawiają się o mecz lub dwa za późno, o ile w ogóle.
Ankiety
- Alisson
- Mamardashvili
- Po co nam bramkarz? Przecież i tak wszystko wpada…
- Diego “van Dijk” Maradona
- Konate
- Szobo
- Jones
- Kerkez
- Robbo
- Gomez*
- Calvin Ramsay
- Gravenberch
- Mac Allister
- Szobo
- Jones
- Endo
- Nyoni
- Wirtz*
- Gakpo
- Salah
- Isak
- Ekitiké*
- Chiesa
- Wirtz*
- Ngumoha
- West Ham
- Remis
- Liverpool
- 0
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5 lub więcej
- Tak
- Nie




