Fenway Sports Group (FSG)

Hejt na FSG jest na każdej platformie, niezależnie od kraju i kultury, więc teorie, że jakiś użytkownik stworzył tą nagonkę to absurd. Prawdziwy powód nagonki jest dość prosty.

Jednym z podstawowych przekonań, który jest tożsamy dla każdego człowieka z każdej kultury jest tzw. kult kozła ofiarnego. Zawsze ktoś musi być winny, jeżeli nie można dojść do tej osoby to trzeba oskarżyć kogoś innego. Winny zawsze jest jeden, reszta jest bogu ducha winna. Niestety takie myślenie to jeden z filarów naszej cywilizacji.

Znaleźć kozła ofiarnego w obecnej sytuacji liverpoolu nietrudno. Piłkarz może być kozłem ofiarnym w jednym przegranym meczu, ale nie można go winić za słaby sezon. Przecież to nie on decyduje, że gra w danym meczu. W każdym klubie na świecie zawsze winny jest ktoś z trójki: trener, dyrektor sportowy (albo ktoś inny odpowiedzialny za przeprowadzanie transferów) i właściciel. W Chelsea wszyscy jadą po Potterze. W United swego czasu była ogromna nagonka na Eda Woodwarda (gościa odpowiedzialnego za przeprowadzanie transferów).

U nas wybór kozła jest bardzo ograniczony. Mamy Kloppa, który jest trochę jak papież dla katolików. Wiemy, że nie jest nieomylny, ale zawsze będziemy traktować go jak świętego. Mniejszy, ale również wielki status ma nasz ex dyrektor sportowy Michael Edwards. Każdy na pamięć zna legendarną historię, że Klopp chciał Brandta, ale Edwards uparł się na transfer Salaha (nie ma znaczenia czy faktycznie tak było). Warda też ciężko krytykować. Jest tutaj rok, przeprowadził w obu okienkach dwa duże transfery ofensywne, a jego przyszłość w Liverpoolu jest przekreślona. Wobec tego zostaje FSG i tutaj bardzo łatwo rzucać oskarżeniami. Po pierwsze FSG nigdy nie było kochane przez kibiców. Swego czasu było bardzo szanowane, ale nigdy się nie zbliżyło do statusu Kloppa czy nawet Edwardsa. FSG było trochę w cieniu sukcesów Kloppa i Edwardsa, w efekcie czego teraz jest pierwszym bohaterem niepowodzeń Liverpoolu. Przegrany mecz przez taktykę Kloppa? Je#ać FSG! Edwards nie kupił za kilkanaście milionów zastępstwa dla Lovrena? Je#ać FSG! Amerykanie popełnili dużo błędów, zasłużyli na krytykę i to fakt, ale aktualnie wszystkie błędy Kloppa lub poprzedniego i obecnego dyrektora sportowego są traktowane jak błędy FSG i to jest absurd.

Można nie lubić FSG za ich czysto biznesowe podejście do klubu, nie są to właściciele sentymentalni, ale nie są to też jacyś idioci. Wolę Liverpool nudny na rynku transferowym, ale długofalowo stabilny niż Liverpool wyglądający jak taka Chelsea, czyli szalony na rynku transferowym, ale stabilny jak płyty tektoniczne w Turcji. I mówię to jako osoba, która krytykowała FSG w czasach świetności Liverpoolu.

7 polubień