Niedziela, godz 16:30
/ 17:30 ![]()
Czy Liverpool przestanie w końcu tracić gole w końcowych minutach?
Fakty są takie, że w ostatnich 5 meczach Premier League głupio straciliśmy co najmniej 2 pkt. Po jednym w meczach z Man City i Wolves. Jakby się uprzeć, to biorąc pod uwagę, że kolejno do '78 (Wolves) i '84 (City) minuty prowadziliśmy w obu meczach po 1-0, to można śmiało powiedzieć, że nie powinniśmy byli oddać prowadzenia w żadnym z nich i zainkasować 6 pkt.
Te straty okazały się bardzo kosztowne, ponieważ dzisiaj spokojniej pozwoliłyby nam podejść do meczu ze Spurs z 4 miejsca (50 pkt) lub nawet z 3 pozycji (54 pkt) i znaleźć się w bardziej bezpośredniej walce o Top3 z United i Aston Villą, które notabene grają w ten weekend ze sobą.
To zaledwie spojrzenie w tył na to, co się powinno było wydarzyć, gdybyśmy lepiej zarządzali grą w ostatnim kwadransie. Nie jest to bez znaczenia, ponieważ Liverpool w Premier League stracił aż 7 goli po '90 minucie co przełożyło się łączenie na co najmniej 12 straconych punktów w lidze na przestrzeni sezonu.
Abstraując od nieprzyjemnego dla oka stylu gry i wątpliwych decyzji taktycznych z całą pewnością inaczej patrzylibyśmy teraz na tabelę, gdyby ten jeden mankament udało się zespołowi Slota skorygować. Czy w ostatnich 9 meczach ligowych uda się uniknąć niepotrzebnych strat punktów?
Gdybyśmy byli w bardziej komfortowej sytuacji w lidze kibice nie musieliby aż tak analizować, czy Chelsea straci punkty z Newcastle (szczęśliwie ten mecz ułożył się pod nas) i może nawet Slot mógłby zarządzić większą rotację na Spurs biorąc pod uwagę rewanżowe spotkanie z Galatą.
Czy 13 nieobecnych w składzie rywali wystarczy, żeby zatuszować nasze mankamenty?
W ostatnich 31 domowych meczach ze Spurs w PL mamy 29 wygranych, 9 remisów i 1 przegraną, więc dzisiaj jesteśmy mocnym faworytem.
Kiedy przeciwnicy walczący o Top5 tracą punkty, Liverpool musi odpowiedzieć wygraną. Tym bardziej, że gramy na Anfield z przeciwnikiem, który ma jeden wielki szpital w składzie, a na mecz z nami wypadło im kolejnych 3 piłkarzy. ![]()
Dodajmy do tego, że Spurs są prowadzeni przez nowego managera, który jeszcze nie zdobył ani punktu w Premier League. Do tej pory za kadencji Igora Tudora przegrali u siebie 1-4 z Arsenalem, 2-1 w meczu wyjazdowym z Fulham, oraz 1-3 z Crystal Palace.
Ich ostatnia przegrana to 5-2 z Atletico w LM. Nie brałbym tego meczu aż tak bardzo pod uwagę w kontekście słabej formy Spurs. W zaledwie 14 minut fatalny początek spotkania zaliczył tam bramkarz Kinsky przez koszmarne kiksy przy golach na 1-0 i 3-0. W międzyczasie Spurs po błędzie obrońców łatwo oddali też bramkę na 2-0 w '13 minucie. Takie falstarty nie zdarzają się często w fazie pucharowej LM.
I jeśli są jakieś znaki ostrzegawcze dla LFC, to w całym tym nieszczęściu Spurs docenić można to, że pomimo bardzo złego wejścia w mecz i przegrywania 4-0 po zaledwie '22 minutach gry i tak udało im się strzelić 2 gole na wyjeździe (wliczając w to szybko strzelonego gola kontaktowego na 4-1 w '25 minucie).
Niestety, tego samego nie można powiedzieć o piłkarzach Liverpoolu w kontekście nieudanej pogoni za bramką wyrównującą. Liverpool wyglądał niemal tak, jakby potrzebował równie koszmarnych prezentów w postaci błędów rywali, aby móc coś ustrzelić w Turcji. Jak widać, odbiory piłki wysoko na połowie rywala okazały się niewystarczające. Nie wykorzystaliśmy też jednej dobrej akcji 1v1 Ekitiké i przegraliśmy kolejny mecz w sezonie.
- Czy w meczu na Anfield będziemy równie odważnie zakładać pressing od pierwszych minut?
- Czy przełoży się to na jakiekolwiek bramki?
- Czy Tottenham strzeli gola po pierwszej okazji bramkowej, jaka im się nawinie?
- Czy Liverpool w końcu przestanie frajerzyć w meczach, kiedy początek nie układa się po naszej myśli?
- I co z równie ważnym zaprzestaniem tracenia goli w ostatnich minutach meczów?
Pytań jest wiele, jednoznacznych odpowiedzi wciąż brak.
Walczące o utrzymanie Forest i West Ham przestrogą przed dopisywaniem sobie 3 pkt
Uważam, że należy z jak największym szacunkiem podejść do rywala okazując go poprzez jak najlepsze wejście w mecz. Oraz wystawienie jak najsilniejszego składu. Spurs walczą obecnie o utrzymanie będąc zaledwie 1 pkt od strefy spadkowej. To już jest nóż na gardle
dla jednego z 6 klubów, które nigdy wcześniej nie spadły z Premier League od jej założenia w 1992 roku.
Z przeciwnikiem, który jest w tak złej formie i sytuacji kadrowej “teoretycznie” powinniśmy mieć łatwiej, jednak to właśnie takie starcia jak np ostatnie mecze Man City z Nottingham Forest i West Ham United pokazują, że drużyny walczące o utrzymanie zawsze są w stanie wznieść się na wyżyny i urwać punkty faworytom. Obyśmy czegoś takiego nie doświadczyli na Anfield.
Richarlison i Solanke największym zagrożeniem?
Aktualnie Richarlison to najlepszy strzelec Spurs w lidze. 8 goli z xG (spodziewane bramki) na poziomie 5,2. Po naszej stronie jest Ekitiké z 11 golami w PL i xG 9,4.
Richarlison strzelił nam już 5 goli i asystował przy kolejnych 3 strzelonych Liverpoolowi (w barwach Spurs strzelił nam 3 gole, 2 asysty).
Jego następny gol będzie setnym w Premier League. Tylko dwóch Brazylijczyków strzeliło w lidze więcej niż 100 goli (Firmino 132, Gabriel Jesus 118).
Warto też odnotować, że Dominic Solanke strzelił gole dla Spurs w dwóch ostatnich meczach (Palace i Atletico), więc równie dobrze to on może zagrać jako napastnik.
Jaki skład wystawi Slot?
Spodziewam się, że do XI wróci Gakpo, a Salah dalej będzie nas i siebie samego męczył na prawej stronie (oby jednak Slot poszedł po rozum do głowy i tego nie zrobił).
Plusem na pewno byłby powrót Frimponga do pierwszego składu. W optymalnym ustawieniu zastępuje on Mo, a Szobo gra na prawej obronie podczas gdy Wirtz jest na AMF przed Maccą i Gravenem. Reszta bez większych zmian. No i najpewniej nie należy spodziewać się Rio w pierwszym składzie.
Ankiety
- Liverpool
- Remis
- Tottenham
- 0
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- Tak
- Nie




