Idealnie wręcz ujęte. Naprawdę jest to rażące oglądając mecze
Po ciężkim tygodniu, wstawania na rano (wolę popołudniówki) co chwila przysypiałem, zatrzymałem się na dwóch bramkach Liverpoolu w krótkim odstępie czasu, myślałem, że było to w pierwszej połowie. Nie zarejestrowałem w ogóle bramki Jonesa i bramki dla Wilków. Cieszy awans, gra nie była porażająca ale już było lepiej niż w poprzednich spotkaniach, cieszy mnie, że po bramce na 1:0 udało się w szybkim czasie strzelić drugą. Cieszy gol Robertsona.