Andrew Robertson

W tym miejscu będziemy mówić o Szkocie, Andy’m Robertsonie.

Dwie asysty Szkota w ważnym i wygranym 3:2 meczu z Izraelem.

Izrael postawił Szkotom twarde warunki, pod koniec zabrakło im trochę sił, no i może ten uznany gol na 2:2 dla Szkotów mógł podciąć im skrzydła. W ogólnym rozrachunku wynik potwierdza, że Szkoci byli minimalnie lepsi.

Indywidualnie Robbo zagrał według mnie na swoim wysokim poziomie.

Mam wrażenie, że wraca do swojej optymalnej dyscypozycji. Mam nadzieję, że wraz z Sadio będą stwarzać coraz większe zagrożenie, by odciążyć naszą prawą flankę.

Niestety Szkot wciąż nie dojść do swojej optymalnej formy. Chciałbym, by dostał Tsimikas kilka szans. Grek na nie zasługuje.
Ale wczoraj jedno zachowanie Robbo mnie zdenerwowało bardzo. Jedna z ostatnich szans, może ostatnia, by zagrozić bramce, to już był doliczony czas gry, laga w pole karne, a on odpycha obrońcę Brighton i jest faul w ofensywie. Lecą cenne sekundy i bramkarz przeciwników sobie bez pośpiechu rozpocznie. Takie bezsensowne zagranie, bo nawet jak jest źle ustawiony i nie powalczy, to gracz rywali będzie główkował albo do boku, albo w okolicę 16-20 metra i możemy jeszcze jakoś zaatakować.
Same okoliczności, w którym momencie meczu to było potęgują złość, ale żaden rodzaj faulu mnie nie irytuje jak ten. Wiele razy to widzę i jak ktoś to zrobi po naszej stronie to załamuję ręce. Przecież jak jesteś za przeciwnikiem, leci górna piłka, kładziesz dłonie na plecach rywala i nawet lekko go odepchniesz, by nie mógł on skutecznie powalczyć, to sędzia zawsze to odgwiżdże. Zawsze to będzie faul, dodatkowo nigdy to nie będzie na tyle subtelne, że arbiter mógłby się tego nie dopatrzeć. Nie mogę tego pojąć, no bo piłkarz musi robić to ze świadomością, że zaraz usłyszy gwizdek za przewinienie. A wczoraj nasz Andy jeszcze rozkłada ręce, patrzy ze zdziwieniem i rzuca parę słów do sędziego to w ogóle kosmos.

Dokładnie to samo mnie wczoraj zirytowało, po wybiciu obrońcy jeszcze wiele sie mogło wydarzyć,a tak było juz po meczu. W ogole Andy jest ostatnio strasznie irytujący, Wszyscy narzekają na Trenta w obronie, a to Andy non stop łamie linię spalonego. A za niego opieprz dostają Gomez, wczoraj Konate, że nie wrócił przy 2 bramce. W ataku w sumie nic nie daje poza bieganiem. Te wrzutki są obecnie na poziomie Puchacza, po prostu są i nie ma z nich żadnego zagrożenia.
Niestety przywiązanie Jurka do nazwisk powoduje, że bedzie grał az złapie kontuzje- a jak nie złapie to bedzie grał do końca sezonu. (na szczęscie dla Tsimikasa cos sobie pograł,pokazał, że daje rade i nie jest juz nazywany człowiekiem widmo i trzeba było grać przelaconego Jamala Lewisa- bo ten dla odmiany jest taki świetny, że zagral w tym sezonie całe 6 min w Newcastle broniącym się przed spadkiem.

Podpisuję się pod tym co napisali koledzy wyżej. Robertson zaliczył niesamowity zjazd formy i nie wiem czy nie lepiej byłoby pograć Grekiem.
A już jak bierze się za rzut wolny czy rożny to od razu wiem, że nic z tego nie będzie.
Niestety u Kloppa wciąż będzie pierwszym wyborem, bo Jürgen jest zbyt przywiązany do nazwisk,a szkoda.

I w czym on jest niby lepszy od Tsimikasa? Bo mi się wydaje, że jest w takiej formie jak Grek w zeszłym sezonie tj. Idealnej na ławkę.

Gosc byl dzis tragiczny ale nie wolno go za to winić. Cała winę ponosi Klopp ze wystawił zawodnika bez formy.

1 polubienie

Czy Andy dzisiaj z kontuzją? Jak schodził wyglądało, jakby utykał.

tak, ścięgno udowe, miesiąc ma z głowy

To na razie trójka z urazami, Hendo, Mane, Andy.

Plus Bobby, Elliot i Keita

Akurat to mniejsza strata od Mane, Hendo czy Keity. Tsimikas bedzie mial szanse sie wykazac

Cóż, niektórzy tutaj nawoływali do posadzenia Robertsona na ławce, ktoś chyba wysłuchał tych głosów i będziemy mieli okazję się przekonać czy faktycznie Kostas jest obecnie lepszym LO.

1 polubienie

Podobna historia co z Firmino i Origim

Zdrowie pozwoli, to pupil wróci na boisko. Nie ważna będzie forma greka … tyle w temacie