Kibicuje Live od 21 lat, czasem bardziej intensywnie, czasem mniej. Raz udalo mi sie byc na meczu, z Birmingham 5:0, dawno rok 2011.
Zawsze lubialem Jote za jego skutecznosc. Rzadko byl widoczny, za to czesto strzelal z niczego gdy nie szlo.
Nie mialem pojecia, jak bardzo wstrzasnie mna jego smierc. Nie wiem czy to zzycie z Liverpoolem, widok zdjecia rodziny w kosciele czy radosc jaka nam wszystkim przyniosl swoimi bramkami.
Nigdy nie patrze w tyl, nie zastanawiam sie co by bylo gdyby, nigdy. A teraz ciagle chodzi mi po glowie, gdyby nie ta kontuzja z Chelsea, gdyby nie zalecenie unikania samolotu, gdybysmy zagrali na tych ch######ch KMS, gdyby Portugalia nie grala w LN, gdyby wzieli inny samochod albo wyruszli minute pozniej.
To juz nie ma znaczenia, wszyscy jutro wejdziemy na forum z nadzieja, ze to nie prawda, ze nam sie wydawalo, ale tak nie bedzie.
Niech pamiec o Diogo nie pojdzie na marne. Pamietajmy, jak kruchy nasz los, moze zdejmujac noge z gazu, ktos uchroni kogos od tragedii.
A tymczasem, oby Liverpool zrobil jak powiedzial Mourinho, niech sie zjednoczy jako druzyna i wygra trofeum dla Diogo. Moze Diogo jest w lepszym miejscu, zrobmy to dla niego.
R.I.P Diogo
You’ll Never Walk Alone 