Hej, jestem tu nowy. Przeczytałem dyskusję z ostatnich dni. Mam takie wrażenie, że dla większości postujących kibicowanie LFC = wielkie cierpienie. Jakbyście co najmniej mieli raka jąder.
Ja widzę to z innej strony. Cieszę się, że FSG zmodernizowało stadion, bazę treningową. I że ostatnie fa cup, 3 finały ligi mistrzów, puchar ligi mistrzów, mistrzostwo były zdobyte geniuszem Kloppa i wybiegane na boisku przez pilkarzy takich - na jaki klub było stać. Dla mnie takie trofea smakują jednak inaczej jak sukcesy kupione za petrodolary.
Liverpool z FSG i Kloppem zbudował jedną z największych drużyn w historii klubu. Dzisiaj ta drużyna się kończy i nowa nie powstanie pewnie w rok. Polecam wszystkim przypomnieć sobie historie Boba Shankleya. Po tym jak awansował do 1 ligi, zdobył mistrzostwa, upragniony FA Cup, przyszlo kilka lat dużo słabszych kiedy formowała się kolejna drużyna ta którą w 74 przejął Bob.
Cieszę się, że nasz klub nie jest ropną marionetką i mam nadzieję, że tak zostanie. Nasz sukces zawsze opierał się na wybitnych liderach jak Klopp, Shanks, Dalglish a nie na Sugar Daddych typu Sheikh Monsur itd