Książki

W tym miejscu będziemy dyskutować o książkach- przeczytanych, nieprzeczytanych, dobrych polecenia, poezji itp.
W dużej mierze korzystam z biblioteki miejskiej, która jest dość nieźle wyposażona. Bardzo rzadko kupowałem książki. Ile książek czytam na rok? Nie wiem, nie umiem zliczyć. Jest tego bardzo dużo, przeważnie wypożyczam ok. 6 książek i przed upływem miesiąca jadę ponownie. Za czasów szkolnych czytałem prawie wszystkie lektury (oprócz Lalki, Małego Księcia i Krzyżaków). Uwielbiałem dyskusje z jedną koleżanką. Lubię czytać reportaże (ostatnio o Izraelu), biografie, Dostojewski, literatura czeska (zwłaszcza Čapek). Lubiłem tematykę II wojny światowej, obozy koncentracyjne (dopóki nie przyśnio mi się, że sam w nim jestem).
Aktualnie czytam Piotr Hercog “Ultrabiografia”, jest to ultramaratończyk, który opisuje swoją karierę. Spodobała mi się także biografia van Bastena.
W domu jakoś nie potrafię czytać poezji, kilka razy przymierzałem się ale nie umiem porządnie skupić się na tym. Mój ulubiony okres to Skamandryci.

Mną w tym roku wstrząsnęła książka pt. “Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa”, autorstwa Kamila Janickiego. W książce opisany jest los polskich Chłopów od czasu mniej więcej XVI wieku do momentu zniknięcia Polski z mapy.

Co ciekawe tematyką polskiego niewolnictwa (a w zasadzie słowiańskiego) zainteresowałem się przy okazji rozpoczęcia akcji BLM w Anglii - gdzieś przeczytałem teorię, że angielskie “slave” pochodzi właśnie do określenia “slav” związanego ze Słowianami i odnosi się do czasów późnej starożytności / wczesnego średniowiecza, gdzie m.in. w skutek szerzenia nauk Nowego Testamentu chrześcijanie przestali być “atrakcyjnym towarem” jeśli chodzi o niewolnictwo i rozpoczęły się masowe wyprawy na tereny zamieszkałe przez Pogan (m. in. Słowian)
Szerzej o tym tutaj: Slav czyli slave. O tym jak najbardziej wolnościowy lud dał nazwę niewolnikom - Racjonalista

Wracając do Pańszczyzny - na pewno jest to książka, w której autor broni wysnutej przez siebie tezy (Pańszczyzna = Niewolnictwo), nie mniej rzeczowość i dbałość o szczegóły stoi na bardzo wysokim poziomie, co trochę utrudnia nazywanie książki populistyczną, czy lewacką (sama bibliografia zajmuje ok 80 stron, czyli jakieś 20% książki). Co do historii w niej opisanych - przeraża zarówno brutalność, z jaką traktowani byli chłopi, jak i nieludzki wyzysk jakiemu byli poddawani (najbardziej uderzyła we mnie informacja, że w najgorszym okresie, sumując wszystkie obowiązki nakładane na Chłopa przez Szlachtę, Chłop musiał w 7 dniowym tygodniu wykonać równowartość 9 dni pracy na rzecz Pana). Jest tego naprawdę bardzo dużo, opisy są bardzo szczegółowe i zaczerpnięte z wielu źródeł. Czyta się ciężko, nie mniej książka (a w zasadzie autor za pośrednictwem książki) rzuca bardzo ciekawe światło na los polskich Chłopów. Nie jest to z pewnością pierwsza praca poruszająca tą tematykę, choć moim zdaniem pierwsza tak obszerna i tak rzetelnie napisana. Polecam bardzo mocno.

Ksiazki…ich czytanie to jedna z pasji mojego zycia.
Aktualnie rozpoczalem przygode(kolejna juz) z Danem Jonesem i “Krzyzowcami”,ktore to dzielo konczy niejako moje poglebianie wiedzy na temat krucjat.
Poniewaz historia interesuje sie od zawsze to postanowilem dokladniej przeswietlic ten okres,ktory do dzisiaj rzutuje na stosunki chrzescijansko-muzulmanskie/arabskie.
W tym celu przeczytalem ksiazki o Templariuszach,Joannitach oraz Krzyzakach(ich dzialalnosc w Ziemii Swietej) i oczywiscie pare tytulow zajmujacych sie samymi wyprawami krzyzowymi.
Moge szczegolnie polecic ksiazke Paula M. Cobba “Krucjaty-arabska perspektywa” :grinning: bo warto miec wglad jak na ten czas spoglada ta “druga strona”.
Nie moglo naturalnie zabraknac pozycji o Al-Andalus bo walka,skompilkowany uklad polityczny na terenach dzisiejszych Portugalii oraz Hiszpanii to skladowa tej calej mozaiki w stosunkach “niewiernych” z “saracenami”.

Jezeli ktos lubi historie a nie zajmowal sie jakos szczegolnie tymi wydarzeniami to zachecam do zapoznania.

A w kolejce czekaja juz “Pretorianie” Guya de la Bedoyerea.

Czytajmy jak najwiecej!

Szanuję za wybór, sam mam ją na swojej liście “to do” i fajnie, że napisałeś o niej kilka zdań. Pozostając w temacie - jeśli nadal interesowałoby Cię poznawania historii Polski z nieco innej perspektywy niż uczyli nas w szkołach (czyli poznawanie historii nie z perspektywy królów, szlachty i wojen a z perspektywy klas stojących na najniższych szczeblach drabiny społecznej, z perspektywy zarówno chłopów pańszczyźnianych jak i istniejących w późniejszych latach innych wyzyskiwanych grup społecznych) to polecam Ludową historię Polski Adama Leszczyńskiego.
Mam tylko jedno pytanie - dlaczego nazwałbyś ksiązkę lewacką, gdyby okazała się słaba (przynajmniej tak można załozyć wnioskując z tego fragmentu Twojej wypowiedzi, gdzie pada to określenie)? W sensie dlaczego używasz określenia “lewackie” jako epitetu o pejoratywnym wydźwięku? No offence, po prostu czysta ciekawość przeze mnie przemawia i zastanawia mnie jak Ty rozumiesz to słowo i w jakim kontekście go używasz. Wiele środowisk o stosunkowo dużej sile przebicia w obecnym, polskim internecie używa bowiem epitetu “lewackie” jako synonimu na wszystko, co, w ich mniemaniu, jest złe, negatywne i z czym się nie zgadzają. Przy czym pierwotnie słowo “lewactwo” (rozpropagowane przy okazji przez jednego z bardziej hardkorowych lewaków w historii - Lenina) było pogardliwym określeniem dla postaw i poglądów, które były tak skrajnie true lewicowe, że aż zahaczające o absurd. Lewactwo swoją genezę ma w jednej z ksiązek Lenina, w Dziecięcej chorobie lewicowości w komunizmie, gdzie autor krytykuje pewne ultradykalne, w jego ocenie, działania partii komunistycznych w innych krajach a także ultradykalne postawy rosyjskich anarchistów i mienszewików. Także zawsze mam bekę, gdy widzę, jak dzisiaj epitetu tego używają głównie różnej maści prawicowcy na pogardliwe okreslenie wszystkiego, co jest choć trochę bardziej progresywne od nich samych (nawet jeśli nadal jest to prawicowe lub w porywach centrystyczne xd) lub też nazywają lewckim wszystko, co wg nich ma pejoratywne konotacje, nawet jeśli dane zjawisko/rzecz/sytuacja w ogóle nie jest związana z kwestiami politycznymi.

A co do książek to ostatnio wpadł mi w ręce reportaż opisujący to, jak władzę w Wiśle Kraków przejęli Sharksi na czele z Miśkiem i jego kumplami (“Wisła w ogniu” Szymona Jadczaka). Pochłonąłem ją w niecałe dwa wieczory, bo doprawdy wciągająca to opowieść i napisana w eleganckim stylu. Jeśli chcecie poznać patologiczną treść w atrakcyjnej formie to polecam i zachęcam.

Przede wszystkim props za wyjasnienie genezy pojęcia “lewactwa”.

Być może nie zbudowałem odpowiedniego kontekstu - chodziło mi o to, że często właśnie teorie, które przedstawiają jakieś wydarzenia z historii Polski ukazując Polaków w niekorzystnym świetle, są przez środowiska o charakterze prawicowym czy nacjonalistycznym nazywane po prostu lewackimi czy też lewicowymi. Nie chodziło mi o jakość książki w sensie słaba / dobra, a bardziej o jakość w sensie wiarygodna / niewiarygodna. Ilość przytoczonych faktów i szczegółowych opisów tą wiarygodność buduje, więc ciężko by było postawić autorowi zarzut, że uprawia jakąś lewacką, czy antypolską propagandę. Nie chciałem tu nikogo urazić, czy rozpętać jakieś gównoburzy jbc.

A po “Ludową Historię Polski” na pewno sięgnę, dzięki :slight_smile:

Kolejna wizyta w bibliotece, przeczytałem książkę “Alkohol piekło kobiet” Monika Sławecka o uzależnieniu kobiet od alkoholu. Ciekawa i pouczająca pozycja.
Obecnie czytam Jack Barsky “W głębokiej konspiracji…” o enerdowskim agencie KGB, który szpiegował w Stanach Zjednoczonych.