27.09.2025 Crystal Palace - Liverpool FC

Jak miał ręce pełne roboty jak to co wymieniłeś nie leciało w światło bramki ?

Sorry Wirtz miał strzał w środek bramki żebyś się nie czepiał.

Szkoda, że nie udało się zremisować, totalnie było to do zrobienia przy naprawdę świetnym Crystal Palace. Nowi gracze ewidentnie potrzebują jeszcze czasu, ale mimo, że gra jest rwana i popełniamy sporo błędów, to wygląda to obiecująco, szczególnie biorąc pod uwagę jak ciężki terminarz na początku sezonu mieliśmy.

2 polubienia

Szkoda że prawie każdy na nas będzie grał autobus. Ale takie życie… Arsenal np. gra autobus na autobus jak w meczu z city :sweat_smile:

Niech ci którzy twierdzą, że to wina rywala grającego murarkę, zobaczą co City zrobiło z tym samym Burnley z którym my ledwo przepchnęliśmy dupą 1:0 dwie kolejki temu.

Przegrywamy zasłużenie, graliśmy totalną padakę i ten remis, który prawie udało by się osiągnąć byłby cudem na miarę Stambułu. Dzisiaj miałem wrażenie, że paru zawodników bardziej grało dla Crystal niż dla nas. Konate, Salah i Kkerkez chyba postawili u Buka na zwycięstwo CP.

2 polubienia

Niestety na razie źle nasza gra wygląda. Nie ma się co czarować. Nie da się ciągle wygrywać grając słabo… Real zaliczył lanie w derbach Madrytu w wydawało się że tak świetnie weszli w sezon. Wszyscy mają jakieś kłopoty, mam nadzieję że my swoje ogarniemy.

2 polubienia

Jest źle. Bardzo źle. Po tej kolejce będziemy nadal liderem. Dlatego w tak trudnym okresie zaśpiewajmy razem coś na otarcie łez.

O Panie, to Ty na mnie spojrzałeś,
Twoje usta dziś wyrzekły me imię.
Swoją barkę pozostawiam na brzegu,
Razem z Tobą nowy zacznę dziś łów

Nie ma defensywnego pomocnika i Gakpo jest do wyjebania. Isak jest wspaniały i będą musieli go kryć potrójnie [juz to robią momentami] dlatego odciąży Salaha no i tego Holendra po drugiej stronie czy tam Wirtza lub Ngumohe, którzy powinni na stale grać na skrzydle. Wharton ze swoimi podaniami jest na poziomie Trenta. Niestety w ataku poza Sarrem mają parodystów. Chiesa jest spoko ziomek. Mac Allister jest bez formy, ale to zrozumiałe w jego przypadku. Kerkez jest młody i będzie popełniał błędy przez cały ten sezon. Jak ktoś myślał, że rozdupcy na wstępie ligę to musi być mu tera przykro. Wirtz jest genialny, ale na razie wystraszony jak samotna biała kobieta nocą w indyjskich slumsach. Ale ogólnie zagraliśmy dobry mecz. Niestety gimby widzą tylko strzelone gole i stracone gole. To był najtrudniejszy rywal w sezonie. Na szczęście gra dzisiaj jeszcze Sunderland a im kibicuje też, bo mają super skład i super właściciela. My dzieci moneyballu musimy trzymać się razem.

1 polubienie

Co za bełkot, kto by Ci człowieku wygrał ligę bez jednego transferu do kadry meczowej na swój pierwszy sezon? Pytam kto?

2 polubienia

Andy musi grać w pierwszym, bo Węgier to loteria, raz solidny raz głupi, te wślizgi na raz, to nie otwieranie ciała do gry, braki, braki i jeszcze raz braki

1 polubienie

Wszyscy wiemy, że ten mecz powinien się tak skończyć. Miejmy nadzieję, że Arne wyciągnie jakieś wnioski a piłkarze dadzą sobie po razie i w meczu z Chelsea będzie to wyglądało inaczej.

Zgoda z większością poza stwierdzeniem, że dzisiaj zagraliśmy dobry mecz. Pierwsza połowa katastrofa, Aliemu i nieskuteczności rywali zawdzięczamy, że nie było blamażu i 5:0 do przerwy. Druga połowa co najwyżej przeciętna. W końcówce zabrakło rozumu - jeśli nie możesz wygrać, zrób wszystko, żeby nie przegrać. Należało poszanować piłkę, dograć mecz do końca, Palace było zadowolone z remisu. Niestety młody Węgier nie grzeszy intelektem…

W wielu spotkaniach już było blisko utraty punktów z tym że mega końcówki sprawiały że nikt nie brał tego pod uwagę. Ale nie da się tak grać i wygrywać w każdym meczu, w końcu musiała się zdarzyć porażka i się zdarzyła.

Moim zdaniem mimo tego że Wirtz dziś chyba najlepszy swój mecz w premier league zagrał to był jedną z przyczyn braku zwycięstwa. Po pierwsze za mało daje w środku pola obecnie, po drugie miał sytuację z xG pewnie wiekszym niż rzut karny i kopnął bes siły prosto w bramkarza. I oczywiście być może w końcu będzie w przyszłości wykorzystywal takie sytuacje ale obecnie trzeba się z tym liczyć że z nim na boisku nie będzie łatwiej a co najwyzej trudniej. Kerkez też słaby mecz, wygląda jakby próbował grać pod kompilacje na YouTube a nie pod drużyne, wielokrotnie mógł komuś podać piłkę ale postanowił się kiwać i tracil piłkę.

Przytłoczył mnie ten mecz. Oglądałem z bólem głowy myśląc, że pomimo trudnego terenu zobaczę Liverpool walczący o zwycięstwo. Pierwsza połowa pokazała, że Slot pomimo pełnej wiedzy o dobrej organizacji defensywnej Palace nie miał żadnego konkretnego ani skutecznego planu na ten mecz, a dokładnie na rozbicie obrony rywala oraz w międzyczasie granie zwrónoważonej piłki, czyli nie narażanie się na zabójcze kontry.

Już po pierwszej połowie powinno być absolutnie minimum 2-0 (cud, że strzał Matety odbił się od wewnętrznej części słupka i nie wpadł do bramki). Mogło być też spokojnie 3-0 lub 4-0, gdyby nie ogromne doświadczenie, skuteczna gra na przedpolu, refleks i zwinność Alissona. Szkoda, że akurat po przegranym meczu musimy go wybierać jako MOTM.

Mamy rosnące problemy z tworzeniem sytuacji z gry pozycyjnej. Po części jest to spodowodane nadszarpniętym balansem w drużynie. Tak jak długimi etapami w każdym meczu nie gramy 11 na 11, tak dzisiaj np w pierwszej połowie graliśmy cały czas 10 na 11, bo Salaha zupełnie nie było. Później pokazał się przy jednej akcji w 44 minucie. I dalej zniknął.

Podoby ból głowy zaczyna się nasilać poprzez konieczność wpasowania Wirtza do składu. Grając w centranej części boiska, naturalnie będzie miał on kontakt z piłką częściej niż Mo, ale z tych kontaktów i akcji zupełnie nic nie wynika (w znacznej większości). Dzisiaj zero zagrożenia! Przegrywane pojedynki siłowe. Straty piłek i potencjalne kontry rywali (okej, często doskakiwało do niego dwóch rywali, co zncząco utrudniało wyprowadzanie akcji ofensywnych). W najlepszych przepadkach oddanie piłki do tyłu bezpiecznym podaniem do kolegi, żeby ktoś inny pociągnął akcję - ale nie tego się od niego oczekuje.

Kto robił sobie wielkie nadzieje na powrót piłkarza (AMF) grającego w stylu Coutinho - dryblującego z lekkością i płynnością, mijającego rywali, aby stworzyć przestrzeń do gry, czy uruchomić kolegę nieszablonowym podaniem zaskakującym obronę rywali - został mocno sprowadzony na ziemię. Taki nijaki Wirtz niewiele wnoszący do gry, to jak kolejny downgrade, który podczas meczu powoduje, że zamiast grać 10 na 11 (kiedy Salah cieniuje, a robi to często), to my się męczymy mając max 9.5 zawodnika na 11 zwartych i gotowych do kontry rywali. Jak w taki sposób można zachować płynność gry i odpowiedni balans na boisku? Nie można, bo inni piłkarze są zmuszeni przejąć ich obowiązki, aby ciągnąć grę ofensywną do przodu.

Dopóki Salah nie zacznie brać większego ciężaru gry na siebie i nie robić tego z powodzeniem i dopóki Wirtz nie da nam od siebie czegoś więcej w trudnych meczach, to na przestrzeni 90 minut nasza gra będzie prezentowała się bardzo nierówno.

I tak jak w stosunku do Wirtza można to zaakceptować, bo jest nowy i Slot chcąc nie chcąc musi znaleźć sposób, aby dać mu czas (a czas oznacza grę w meczach) i pozwolić wskoczyć na wyższy poziom, tak traktowanie Salaha jak świętej krowy grającej za status i zasługi zupełnie mija się z celem. I najgorsze jest to, że to się niestety wcale nie zmieni w tym sezonie.

Aż przydałby się Elliott na ławce, który mógłby go zmienić. Lub inny klasowy prawyskrzydłowy, o którego kupno nigdy tak naprawdę się nie postaraliśmy. No cóż, mam nadzeję, że Slot da nam odpocząć i nie wystawi Mo w pierwszym składzie na Galatasaray. Dla jego własnego dobra.

Problemów oczywiście jest dużo więcej. Jedną z najbardziej rzucających się zmian w stosunku do początku zeszłego sezonu jest to, że nie potrafimy spokojnie wejść w mecz, kontrolować gry, zrozumieć lepiej taktyki rywala i konsekewntnie próbować ich rozbroić. A jak już się uda to w drugiej połowie siadamy i jest rozkojarzenie prowadzące do niewytłumaczalnych strat goli.

Mam wrażenie, że Slot często nie ma tego przywileju, w którym musiałby dokonać lekkich korekt w przerwie w celu poprawienia lub utrzymania stabilnej gry. Zespół mu to bardzo utrudnia. A może to próba dopasowania nowej taktyki do zespołu po prostu szwankuje?

Brak zgrania i szarpana forma lub jej brak u tak wielu piłkarzy sprawiają, że w każdym meczu musimy mocno walczyć o wynik. Z Palace prawie się udało wyszarpać remis, ale w końcu kiedyś musiało zabraknąć szczęścia. Wygrali zasłużenie, bo z większym zaangażowaniem walczyli o wynik na przestrzeni całego meczu. Mogli już nas zmieść pod dywan w pierwszej połowie. Dobrze, że tak się nie stało, bo mogłoby to nadszarpnąć naszą pewność siebie.

A tak to można budować narrację, że prawie wyciągnęliśmy remis z bardzo trudnego terenu, na któtym nikt w Premier League nie wygrał od 8 marca 2025 - od tego czasu kolejno potykały się tam Ipswich (1-0), Brighton (2-1), Bournemouth (0-0), Forest (1-1) i Wolves (4-2) w sezonie 2024/25 oraz Forest (1-1), Sunderland (0-0) i LFC (1-2) w obecnym sezonie. Można śmiało założyć, że jeszcze wiele innych drużyn nie wywiezie stamtąd punktów. Co nie znaczy, że to usprawiedliwia tak słaby występ, jaki my zaliczyliśmy.

Eh, że też musiało nam się trafić Palace jeszcze w meczu Carabao Cup. Nawet to, że gramy na Anfield mnie obecnie nie przekonuje, że będzie choć odrobinę łatwiej.

2 polubienia

W poprzednim sezonie pierwszą porażkę zaliczyliśmy w 4 kolejce.

Można se tutaj poczytać, bo lament był podobny i też wieszczono wszystko co najczarniejsze.

A taki fajny dzień miałem :blush:
Najpierw z synem i wnukiem na stadionie i zwycięstwo MSV :zebra::soccer_ball:
Potem impreza urodzinowa u kumpla :poultry_leg::tumbler_glass:

I w końcu człowiek dociera do domu, ogląda LFC i widzi… :poop::poop::poop::man_facepalming:t2:

1 polubienie

Tylko, że przed tamtym meczem zaliczyliśmy trzy spotkania z czystym kontem zdobywając siedem bramek. W tym pokonując United na Old Trafford 3:0. W obecnym sezonie każdy kto chce nam strzelić gola strzela co najmniej jednego, z przodu strzelamy z indywidualnych przebłysków, a kontroli nad meczem brak… w dodatku samo Nottingham poza tym, że wygrało było zepchnięte pod własne pole karne. A wczoraj? CP w pierwszej połowie mogło nas ośmieszyć ładując nam 3 jak nie 4 bramki. Gra się kompletnie nie klei. Ale pełna zgoda co do tego, że za wcześnie na lament. Po prostu nie ogląda się naszych popisów dobrze i wyniki osiągamy ponad stan.

1 polubienie

Teraz jedziemy na SB, a Chelsea ma 1 punkt w 3 ostatnich meczach.

Jak przegrają to będzie 3. porażka z rzędu i spory argument za wywaleniem Maresci. Coś czuję, że to może być naprawdę ciężkie spotkanie. Te 2 ostatnie spotkania to też warto podkreślić grali sporo czasu w osłabieniu.

Tak już na spokojnie to straciliśmy punkty z naprawdę ciężkim przeciwnikiem i już wolę żeby z takimi tracić punkty niż z jakimiś spadkowiczami.

Są spotkania w jakich nastawiam się na stratę albo podział punktów.

Tak już po meczu martwi trochę postawa piłkarzy którzy tak jakby grali bez wiary na jakieś punkty.

Szczególnie to się rzucało w oczy po wejściu Włocha i młokosa gdzie było widać, szczególnie po chiesie jak bardzo chciał pchać akcje w kierunku bramki i coś strzelić, a nie sobie rozgrywać spacerokowym tempem.

Nie wiem czy to Slot narzuca ten brak pośpiechu i zadziorności czy po prostu przeciwnik był na tyle mocny w obronie , że nasi stracili zapał.

Niestety nowe nabytki nie zachwycają i chyba tylko o Niemcu można napisać coś pozytywnego, ale jak się patrzy na cenę to o wiele za mało.

Frimpong na razie prezentuje się najgorzej z letnich zakupów, no, ale przy tylu zakupach po prostu trzeba dać czas na dotarcie się drużyny.

Oby tylko w następnym ligowym meczu nie stracić punktów, bo już zacznie się nerwówka.

Na moje to był najsilniejszy przeciwnik z jakim się mierzyliśmy od początku sezonu.

Strzelny w obronie, ale nastawiony na atak próbujący na serio grać o 3 pkt.

Jestem ciekawy postawy Slota co do Salaha, bo on naprawdę nie zasługuje na pierwszy skład , a jak go Klopp sadzał na ławce to robił teatr.

Bardzo bym chciał na następny ligowy mecz wyjścia naszego sympatycznego, włoskiego ogiera.

Chiesa to było moje marzenie transferowe, a postawą na boisku szybko wyrósł na jednego z ulubionych zawodników Liverpoolu.

Chłop zasługuje na więcej minut i to nie tylko w pucharach czy przeciw jakimś ogórkom.

To taka porażka jak z Forest rok temu na pobudke :slight_smile: teraz juz bedzie tylko lepiej a następna zdazy sie pod koniec sezonu jak majster bedzie blisko :wink:

3 polubienia