Jürgen Klopp

:smiling_face_with_tear:

Niedługo ten temat zapłonie więc skrobnę teraz coś od siebie.

Przypominam sobie jak marzyłem o Kloppie gdy był jeszcze w Bvb i jak tylko do nas trafił byłem wniebowzięty. ( zmieniłem wtedy hasło na JurgenMusisz :smile: i zrobił to…)

Dałbym wtedy wiele żeby przywrócil nas do gry, żebyśmy zdobyli w końcu to mistrzostwo, żebyśmy nie byli dziadami. No i faktycznie nam to dał. Oczywiście mogło być dużo lepiej ale wiele czynników złożyło się na to, że czuć niedosyt, ale to chyba gen tego klubu.

Uwielbiam Cię chłopie i dziękuje za te wszystkie piękne chwile.

Ps. Wiem, że ma klase i tego nie zrobi ale marzę aby na koniec w mediach rozjechał tych wszystkch szmaciarzy przez których nie mamy więcej niż jednego mistrzostwa :slight_smile:

1 polubienie
6 polubień

Ciekawe, że Gerro - mimo, że w Arabii - wystąpił. Hendo, w Ajaksie - nie…
Coś to mówi o relacji klub-Jordan. Albo go nie poprosili albo się nie zgodził/nie znalazł czasu.

1 polubienie

Henderson się strasznie odkleił po odejściu do arabii i po tym co wygadywał na klub wcale się nie dziwię, że nikt go o nic już nie prosi

1 polubienie

Henderson to jeden z powodów przez które Liverpool tylko raz wygrał ligę za Kloppa.

4 polubienia

Ja juz chyba wiem o co w tym chodzi… Przynajmniej ja mam takie odczucie. Nie będziemy tęsknić za Jurgenem jako trenerem, tylko Jurgenem jako osobą. On miał w sobie coś takiego, że faktycznie każdy wierzył w ten sukces. On był główną twarzą tej wiary. Ja nie wiem jak się odnajdę po jego odejściu. Jego zachowanie przy linii bocznej, ogólnie jego osoba. Coś jak przy odejściu Steviego G. Mimo, że pod koniec już grą nie zachwycał to jego osoba dawała wiele. Jednak na przyszłość nie mamy wpływu. Możemy tylko próbować ją nakierować, ale co z tego wszystkiego wyjdzie?

1 polubienie

Tu nie o to chodzi jakim jest menedżerem (świetnym) tylko chodzi o to jakim jest człowiekiem. Dzięki takim ludziom ten sport jest piękny, to romantyk, osoba rodzinna, jak dobry ojciec który nie odrzuci żadnego dziecka. Motywator, ale i ktoś za kogo się po prostu chce iść w ogień. Człowiek z piękną duszą. Czuję jak umiera we mnie jakaś cząstka siebie, te 8 lat to było dla mnie prawie jak wieczność, dorastałem na oglądaniu Kloppa w Borussi, płakałem gdy stamtąd odchodził, teraz znowu cykl się powtarza. Żaden człowiek w świecie sportu nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak ten Niemiec. Przemiana wątpiącego w wierzącego to dewiza Jurgena, niejednemu pomogła wstać na nogi i pójść dalej. Byłem jedną z tych osób.

5 polubień

Klopp załatwił Hendo długi kontrakt, a ten w podzięce uciekł do Arabów, jak pomachali mu dolarami przed oczami i jak Klopp zapowiedział, że już nie będzie tyle grał. Później Henderson już całkiem się odkleił różnymi wypowiedziami.

Ja tam się nie dziwię, że nikt w klubie nie chce mieć z nim kontaktu, bo okazał się zwykłym hipokrytą, który dosłownie zdefektował na klub, Kloppa i wszystko co niby wspierał. Człowiek bez kręgosłupa moralnego. Wstyd, że ktoś taki nosił opaskę kapitana i czerwoną koszulkę.

2 polubienia

Mam podobne odczucia panowie odnośnie Jurgena. Kibice innych drużyn nie koniecznie mogą to zrozumieć, ba mogą mieć nawet bekę (jedynie chyba BVB czuje ten ból). Klopp to wspaniały trener bez dwóch zdań, ale jednak będziemy za nim tęsknić bardziej jako za człowiekiem, sam Ali powiedział tu na filmiku (ojciec, przyjaciel), niesamowity behawiorysta, fantastyczna energia, uśmiech, zjednoczył praktycznie cały Liverpool i wyprowadził na szczyt. Mi to się oczy pocą jak tylko myślę o tym odejściu, porycze się jak bóbr, nie wiem czy się doczekamy podobnego człowieka u nas w klubie, ale jeśli już to będę wtedy co najwyżej starym 80 letnim dziadkiem. Takie wybitne osobistości trafiają się raz na kilkadziesiąt lat. Już kij z tym że tak mało dzbanków nam dał, nie czuję kompletnie żalu z tego powodu, zresztą jakby ktoś wam powiedział 9 lat temu że będziemy najlepszą drużyną na świecie, 3 krotnie zagramy w finale LM i co rok będziemy się bić o tytuły, czy mając jeden zapewniony praktycznie 10 kolejek przed końcem ligi to byście się pukali, walili po głowie, mówiąc "co za pojeb xD). YNWA bracia.

6 polubień

To był materiał SkySports, a nie klubu. Ale skoro poprosili o wypowiedź Gerrarda siedzącego w Arabii, Carraghera, Dalglisha, Milnera i Lallanę, to tym bardziej powinni poprosić Hendersona, który był przecież kapitanem u Kloppa i jest Anglikiem. Pewnie Henderson nie miał czasu na wypowiedź, bo walczył o prawa LGBT w Arabii Saudyjskiej.

1 polubienie

Ze złotej drużyny pozostało już tylko 9 piłkarzy. Era dobiega końca :smiling_face_with_tear:

2 polubienia

Wiecie może gdzie będzie można obejrzeć pożegnanie Jurgena po meczu? W jednym z artykułów pisało, że po końcowym gwizdku ma się odbyć jakaś uroczystość i nie wiem czy czasem transmisji na streamie nie przerwą, dlatego wolę spytać z wyprzedzeniem, bo nie chce tego przegapić.

3 polubienia

Szkoda że nie ma możliwości by na pożegnanie Jurgena w jutrzejszym meczu wybrali się starzy zawodnicy: Mane, Milner, Fabinho, Hendo, Firmino, Shaqiri, Origi, Lallana etc. To byłoby bardzo symboliczne i po prostu piękne.

3 polubienia

A skąd wiesz kto będzie a kto nie będzie?

Kilka słów ode mnie dla naszego manago. Musiałem coś napisać, bo ta niedziela, ta ostatnia niedziela będzie jakaś inna.

Miałem puste mieszkanie, laptopa, chwilę wolnego czasu i zdałem sobie sprawę, że przy odrobinie ciszy i tak nie wypełnię tej pustki, która jest w głowie. A w niedzielę pewnie będzie pustką, która przeszyje mózg i serce. Przynajmniej na te kilka godzin. Za długo kibicuje, za wiele widziałem i za wiele rozstań już za mną. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że w momencie, w którym liczysz czas sezonami piłkarskimi ten sam czas leci jakby inaczej. Bardziej metafizycznie, bardziej w jakiejś innej rzeczywistości. Co weekend, co wtorek, co środę, z przymusu i w czwartek. Człowiek żył życiem zastępczym, miał okazję uciec od wszystkiego co spotykało go w prawdziwym życiu. Ze wszystkich nieważnych spraw, piłka nożna jest najważniejsza. I tak było (i pewnie będzie nadal) przez ostatnie (nie do wiary) prawie dziewięć lat.

Zaczęło się od plotki, plotki, która stała się spełnieniem piłkarskiego marzenia. Każdy kibic Liverpoolu marzył o tym aby Klopp podpisał kontrakt. Od pierwszej plotki, przez pierwsze zdjęcia i kapitalną pierwszą konferencję prasową, na której przecież padło legendarne “jestem normalny, jestem sobą, moja mama nie byłaby zadowolona, gdybym powiedział o sobie coś, co będzie nieprawdą. Możecie nazywać mnie The Normal one”. Przed konferencją jeszcze człowiek nie wiedział ale po już był pewien. Ten człowiek kupi mnie, kupi wszystkich. Przez swoją naturalną więź z ludźmi, byciem sobą, nie udawaniem nikogo innego kupił cały klub, całe miasto. I cały czerwony świat, który od pierwszego dnia mu kibicował.

Tak, były błędy, były złe transfery, były smutne chwile. Jednak pierwsza konferencja prasowa zdefiniowała cały ten piękny okres w klubie. Nie chcę brzmieć jak kibic Tottenhamu nie oglądający trofeów i tłumaczący, że nie liczy się finał a droga do finału. Ale tak niestety (a może i stety) jest i było. Każda droga przez każdy sezon była czymś wspaniałym. Rozbudzała nadzieje, pobudzała marzenia. Definiowała każdy dzień w pracy, na dniu wolnym, na urlopie, na wyjazdach. W czasach radości i smutku, zawsze człowiek miał punkt odniesienia. Mógł żyć radością bądź smutkiem, ale żył na sto procent. Sto kibicowskich procent. Są w życiu chwile tragedii, strata kogoś bliskiego jest rzeczą straszną i nie będę owijał w bawełnę - odejście Kloppa z Liverpoolu nie będzie aż taką stratą. Jednak będzie stratą na innej częstotliwości. Wy możecie to bagatelizować i umniejszać. Jak większość sezonów, w których było o włos. Jak większość finałów, w których prawie się udało.Jednak ja będę pamiętał, że wcześniej było jeszcze gorzej, nie pasowało nic a człowiek musiał chodzić do pracy i wysłuchiwać jakiś pseudo obelg.

Za całej kadencji Kloppa więcej, zdecydowanie więcej było dobrych dni aniżeli złych. Człowiek latał cztery metry nad ziemią obserwując powroty w meczach z Borussią (o ironio) czy Barceloną. Widział cały roztrzęsiony mecze z Manchesterem City czy też pogromy z tym bardziej nielubianym Manchesterem. Widział gole piętką Mane, no look shot Firmino. Widział bomby Fabinho, skakanie Hendersona czy błędy sędziów. Widział też abstrakcyjne porażki (vide mecz z Aston Villą) czy ostatnią porażkę w derbach (bardzo szybko o niej zapomniałem, bo cały ten sezon jest jakiś abstrakcyjny). Widziałem Liverpool grający w piękny sposób i po jednym gorszym sezonie oglądałem Liverpool Reloaded. Liverpool, który znowu przywrócił nadzieje na sukces, na powrót na szczyt. Prawie się udało. Kolejny raz. Jednak kolejny raz mogłem żyć życiem zastępczym. Przez kolejny prawie rok.

Wygrana liga. Wygrane puchary krajowe. Wygrana Liga Mistrzów, wygrane Klubowe Mistrzostwa Świata i wygrany Super Puchar Europy. Dorzućmy Tarczę Dobroczynności. Nie skończyło się na Audi Trophy. Nie skończyło się pucharach myszki miki. Skończy się na kolejnym trofeum i walce na wszystkich frontach, przynajmniej przez jakiś czas. Kolejny raz było warto to oglądać. Kolejny raz człowiek przeżywał wszystko na sto procent.

Klopp mówił, że zdaje sobie sprawę z ciężaru historii Liverpoolu, kiedy obejmował klub. Podkreślał jednak, że żadna podróż nie ma sensu, jeśli ciąży ci plecak wypchany po brzegi. Ten plecak trzeba ściągnąć. Ewentualnie pamiętać o bagażach ale iść dalej.

Muszę przyznać, że plecak, który Jurgen ściągnie w niedziele jest całkiem pokaźnie wypełniony trofeami. I nie dziwię się, że musi go ściągnąć. Być może faktycznie to już za długo trwało. Za dużo nerwów, tragedii, dramatów. Błędów sędziowskich, beznadziejnych decyzji. Być może za wiele władzy a za mało trenowania. Za dużo bycia menadżerem a za mało bycia trenerem. Nagle ze stu procent trzeba wyrabiać normę 150. Być może coś się po prostu skończyło.

Tylko, że ten koniec tego “czegoś” nadal będzie jednym z najbardziej wzniosłych momentów w mojej kibicowskiej karierze. Nie będzie tak wzniosły jak Hillsborough. Jak walka o prawdę. Nadal będzie jednak wzniosły. I będzie smutny. Człowiek będzie płakał. Bo COŚ się kończy. Coś, co było jedną z najlepszych przygód w całym kibicowskim życiu.

Klopp ściąga plecak wypełniony trofeami. Arne Slot będzie musiał go założyć choćby na moment. Żeby poczuć to samo co Klopp. Slot będzie jednak miał swój moment a Jurgen swój musi mieć w niedzielę. Niech piłkarze wygrają. Dla Jurgena. Niech kibice śpiewają. Dla Jurgena i drużyny (gdyż on sam mówił, że nie chce aby trybuny były poświęcone tylko jemu). Niech ten sezon się skończy pozytywnym akcentem. Ta droga dobiega końca.

Dziękuję Jurgen. Danke herr Jurgen. Po prostu dziękuje.

Za to, że przez prawie dziewięć lat mogłem żyć życiem zastępczym.

Kurtyna, można płakać.

10 polubień

Nastrajający filmik na jutrzejsze spotkanie na Anfield.


Osatni trening, takim chcę go zapamiętać

4 polubienia

Nie jestem na to przygotowany. Codziennie mam ataki płaczu i deprechy.

Mieczysław Fogg tutaj pasuje idealnie:

To ostatnia niedziela
Dzisiaj się rozstaniemy,
Dzisiaj się rozejdziemy
Na wieczny czas.
To ostatnia niedziela,
Więc nie żałuj go (Slota) dla mnie (Jurgen),
Spojrzyj czule dziś na mnie
Ostatni raz.

2 polubienia

The way you love me and support me
Makes me know we′ll never part
The way you touch me deep in my soul
That’s the reason you’re in my heart

The way you need me like I need you
I′m sure we′ll never part
The way you feel me and make me smile
That’s the reason you′re in my heart

To you Jürgen :blush::disappointed_relieved: