Istnieje w świecie ludzi coś takiego jak sentyment. To jest coś, co często potrafi przyćmić rzeczywisty obraz i pragmatyzm decyzji. I to jest też objaw, który występuje u Kloppa. Widział jak Trent wchodził do XI, przeżył z nim wszystko, więc wiadomym jest, że będzie traktował go inaczej. Skoro Slot publicznie jest w stanie powiedzieć, że Trent nie jest zaangażowany na wymaganym poziomie, to jest to realna ocena, bo nijak nie jest emocjonalnie z Trentem związany. Klopp może nieco idealizować Trenta, ale też stara się go ochronić przed napływem krytyki. Jednak w mojej ocenie nikt nie powinien mówić innym jak mają się czuć. Chcecie pamiętać najlepsze momenty? Jak najbardziej. Chcecie przykryć osiągnięcia kołdrą nikczemnika? Pełne prawo.
Dla mnie Trent ukruszył swój pomnik takim sposobem odejścia z klubu, dogadywaniem się za plecami i pozbawieniem jakiegokolwiek zarobku. I choć wielbię Kloppa, tak jego wypowiedź w moich oczach ani trochę nie naprawi pęknięć na pomniku Trenta.
Jurek zawsze bronił swoich. Z tym, że ten kij ma końce. Jak potrzebowaliśmy ŚO z prawdziwego zdarzenia, to pokładał nadzieje w cieniasie Phillipsie. Jak trzeba było odstawić Hendo&Milnera i odmłodzić szatnie to wywalczył dla nich nowe kontrakty. No nie oszukujmy się, ten jego sentymentalizm się nadaje do Liverpoolu odbudowanego czy do Borussi ale do klubu walczącego rok w rok o olimp już nie. Wspaniały legendarny trener ale niestety się za bardzo cacka z piłkarzami.
Widać czego oczekuje Slot i jak daleko sięga, mówiąc o powtórzeniu sukcesu 2,3,4 raz, chcąc zawodnika za 150 milionów funtów, a co było za Jurgena.
Jurgen był zawsze zadowolony z tego co ma, taki trochę stoicki tryb życia. Niczego nie oczekiwał, jak wygrał to fajnie, jak przegrał to trudno idziemy dalej.
Slot to już widać, że to trener nastawiony na sukces, pazerny na zdobycze. Zobaczcie. Jurgen trzymał Nunezów, Keity przez całe sezony i nie odstawiał ich, Trencikowi zezwalał przez lata na lekceważenie defensywy i granie na pół gwizdka, a Slot ledwo co przyszedł i już: a to żądania do sporych zakupów zamiast klecić z tego co ma, odstawienie Nuneza, krytyka Trencika.
Ze Slotem możemy wiele osiągnąć. To trener który wymaga, od zarządu jak i samych zawodników.
To że Klopp i Slot mają zupełnie inne opinie dot. TAA i jego podejścia do treningów paradoksalnie wcale nie musi oznaczać, że któryś z nich się myli. Klopp znał go od X lat, można powiedzieć, że sam go stworzył i poniekąd wychował. Jego wiara w Trenta to chociażby zrobienie z niego drugiego kapitana, mimo że w kolejce byli jeszcze przecież chociażby Salah, Alisson i Robertson. Z drugiej strony mamy Slota, który przychodzi do klubu w momencie w którym TAA ma już namącone w głowie przez Real, z klubu odchodzi jego ‘ojciec’, brak wzmocnień, a nowym trenerem zostaje gość, który… no właśnie - sami pamiętamy jak to było rok temu.
W żaden sposób nie usprawiedliwiam Trenta - uważam, że mając ważny kontrakt i grając dla jednego z najlepszych klubów na świecie jego psim obowiązkiem jest dawanie z siebie 100%. Jeżeli tego nie robił to Arne miał prawo powiedzieć to co powiedział, a słowa Jurgena w żaden sposób temu nie przeczą. W sumie to nawet fajne, że w końcu mamy między nimi jakieś delikatne tarcie (nawet jeżeli jest ono czysto teoretyczne i tylko w głowach garstki kibiców) - dobrze jest mieć szerszą perspektywę i różne spojrzenia na dany temat, żeby nie popełniać podobnych błędów w przyszłości.
Co do kwestii buczenia to bliżej mi jednak do Slota i jego wypowiedzi, że nikt nie może powiedzieć kibicom jak się mają czuć. Tak wygląda życie piłkarza - jak jest dobrze to jest dobre, a jak jest źle to musisz się liczyć z konsekwencjami. To taki podatek od bajecznych sum w kontrakcie.
Jurgen Klopp wrzucił ten film na swój Instagram: „373 dni od mojego ostatniego treningu, wow… teraz mam szansę wrócić na boisko treningowe i zobaczyć wiele starych twarzy, Arne po raz pierwszy. Tak, to fajny dzień!”
Ciężko nie żywic sympatii do Jurgena. On nadal żyję Liverpoolem takich ludzi potrzebujemy. Jak Jurgena czy Gerrard. Ludzi z pasją i oddaniem dla tego klubu.
Wiecie co… Jakoś mnie dziś tak naszła myśl, że aż mam żarówki w oczach…
Co by było gdyby Jurgen do nas nie dołączył. Dziś mamy za sobą prawdopodobnie najlepsze okienko w historii, każdy z nas w wyborowym nastroju, cudowny czas dla nas wszystkich, ale w tej radości nie można zapomnieć o nim
Pamiętam jak w mediach wybuchł news, że zostanie naszym trenerem. Dostałem wtedy niczym obuchem w głowę i wiedziałem jak pewnie większość z nas że nadchodzą dla nas złote lata. Chłop niemal z miejsca wyciągnął nas z głębokich 4-ech liter, zrobił finał LE, a reszta… Reszta to już historia.
Zostawił Slotowi skład pełen wyjadaczy i jak widać worek pieniędzy. Wiadomo, że nasze ubiegłoroczne mistrzostwo trochę pomogło, ale nawet i bez niego wydalibyśmy podobną kwotę. Ten sympatyczny Niemiec wyciągnął nas na sam szczyt, a dziś zbieramy tego owoce. Oczywiście nie można wszystkiego przypisywać jemu, ale… Ale tak na prawdę to on zrobił cały fundament i postawił kozackie ściany. Dziś wszyscy jednym tchem wymieniają co roku Liverpool jako głównego faworyta do tytułu PL i jednego z 3 w LM, rozumiecie rok w rok… I kto wie czy nie staniemy się teraz ligowym potentatem na lata jak City..
Mam nadzieję, że jeśli kiedyś jeszcze zasiądzie na klubowej ławce i przyjdzie nam przeciwko niemu zagrać to zgotujemy mu owacje na stojąco, bo zwyczajnie na to zasłużył - na nasz szacunek, do przysłowiowej śmierci.
Jurgen wielki trener, ale po prostu też wspaniały człowiek. Kiedyś był Shankly, teraz jest Klopp. I tak masz rację, to jest ojciec tego co mamy teraz i co by nie było chłop naprawdę zasługuje na ten pomnik przed Anfield.
Jurgen rozpoczal cykl przywrocenia klubu do elity. On go w niej zostawil. Wypielegnowal, wypchal trofeami i zostawil nastepcy by to rozwinal dalej. Zastal Liverpool slaby a zostawil wielki. Mial chlop niesamowitego pecha w wielu sytuacjach, co kosztowalo wiele bo stracil w koncu sily i motywacje.
Nikt by tego prawdopodobnie nie udzwignal poza Jurgenem, on bedac jednym z najwiekszych juz po przygodzie z BVB podjal sie wielkiego wyzwania, a wlasciciele i Edwards ze swoja ekipa dali mu odpowiednie wsparcie, zawodnicy chcieli za niego umierac. To byl związek idealny.
Wiele już projektów padło na mordę przez kiepskie zarządzanie tych wyżej. Klopp był bardzo ważnym elementem przemiany Liverpoolu, ale uważam, że przy takim poziomie zarządzania prawie każdy trener mógłby tu osiągnąć sukces. Liverpool i tak w końcu by doszedł do tego miejsca w którym jest. Klopp jest jednym z elementów składowych tego olbrzymiego sukcesu, ale tu musiało zagrać wiele innych elementów na poziomie zarządu i spraw o których nie mamy pojęcia. Klopp, Liverpool i FSG to był związek niemal idealny.
Pomnik jednak mu się należy. Jeden z najwybitniejszych trenerów w historii piłki i Liverpoolu.
przy takim poziomie zarządzania prawie każdy trener mógłby tu osiągnąć sukces. Liverpool i tak w końcu by doszedł do tego miejsca w którym jest.
Totalnie się z tym nie zgadzam. Przez lata narzekano tu na FSG, że nie wspomaga Kloppa finansowo. Amerykanie bez dwóch zdań doskonale znają się na biznesie, natomiast Jurgen to jednostka wybitna. Gość, który wprowadził do piłki styl, którego przed nim nie było. Rewolucjonista, podobnie jak Pep, który nadał nowy rytm światowemu futbolowi i przedefiniował użycie pressingu z czego czerpią, i na czym opierają swoją filozofię gry, teraz inni trenerzy.
Ja generalnie zawsze ceniłem, mniej lub bardziej, FSG. Czas pokazał, że ich sposób prowadzenia klubu jest bardzo dobry. Wszystko się obroniło. Mamy perspektywy, trofea i wydajemy pieniądze w przemyślany sposób, natomiast przez lata tak nie było. Klopp często musiał tworzyć “coś z niczego” i łatać półśrodkami, a mimo tego był w stanie zostawić niesamowicie solidne fundamenty (zarówno pod względem trofeów, składu jak i marki klubu).
To oczywiście też zasługa FSG, że postawili na Niemca i, przede wszystkim, namówili go do objęcia sterów LFC, ale uważam, że praktycznie żaden trener na świecie nie byłby w stanie doprowadzić nas do miejsca, do którego doprowadził nas Jurgen.
Czyli to już ten moment, gdzie historia zaczyna być pisana na nowo? Myślałem szczerze mówiąc, że trochę dłużej to zajmie, ale myślę, że tutaj jednak spore znaczenie w jej rozumieniu ma to, kiedy dany kibic zaczął kibicować Liverpoolowi. Jeśli od Kloppa lub późnego Rodgersa, to brakuje tutaj odpowiedniego punktu odniesienia.
Model zarządzania, który mamy mniej więcej już funkcjonował za Rodgersa. Problem w tym, że sam Brendan nie potrafił w nim działać. Prowadził mini wojny z komitetem transferowym, przez co nasza polityka transferowa nie była spójna. Klopp mimo znacznie lepszej marki na starcie potrafił się wkomponować w ten model. Problem u Jurgena zaczął się jednocześnie z upadkiem pionu zarządzającego, natomiast jest to zdecydowanie punkt zapalny i odniesienia całej transformacji klubu.