Liverpool - Real Madryt (Finał LM)

Uważam ze powinnismy zagrać taka samą 11 jak z Tottenhamem, z wyjątkiem Milnera w miejsce Giniego. Keita ostatnio bardzo zawodzi i uważam ze Milner to lepsza zwłaszcza, że w pomocy rwali nie ma jakichś bardzo dynamicznych zawodników.
Fabinho i Thiago wracają w trybie przyspieszonym po kontuzji, dlatego uważam ze nie powinni obaj wyjść w podstawie. No i dzięki temu można po godzinie wpuścić świeżych Thiago i Diaza za Fabsa i Bobbiego by jeszcze dokręcić śrubę.

Chyba sztab i lekarze beda lepiej wiedzieli niz forumowi eksperci czy będą w stanie zagrac od 1 minuty czy nie.

1 polubienie

Mam nadzieje ze sędzia nie będzie się bal tego zjeba Casemiro i gdyż będzie trzeba da mu kartkę albo dwie.

Emocje rosną z każdą chwilą. Zawsze się zastanawiam jak piłkarze to wytrzymują. Byłem w kinie na półfinale Realu i City. Dopiero na wielkim ekranie widać ogrom stadionu Bernabeu. Naprawdę nogi się trzęsą wychodząc na takie boisko. A co dopiero finał LM

W 2018 roku miałem złe przeczucia bo to Real, w 2019 w sumie finał był formalnością. Teraz znowu mam złe przeczucia, jestem niemal pewny że to będzie kolejny smutny weekend. Tak jak tydzień temu.

Ten pie*rzony Real zawsze źle mi się kojarzy, w każdym meczu zjedli Liverpool. No nic, może za rok.

Druga sprawa że z reguły po puchar sięga drużyna która miała ciężką fazę pucharową.

Wychodzimy na galowo. Wszystko co najlepsze od pierwszej minuty. Ostatni mecz sezonu, ostatnia wygrana, ostatni puchar w rękach kapitana. Do boju The Reds !!! Po zwycięstwo !!!

Im bliżej meczu, tym większe emocje, niecierpliwość i lekki niepokój. Jednak jestem naprawdę optymistycznie nastawiony do tego finału i coś czuję w kościach, że to będzie wielkie piłkarskie widowisko i wspaniała noc dla Liverpoolu. Mamy bardzo mocny zespół i naprawdę nie możemy sobie umniejszać osiągnięć w obecnym sezonie.

Skoro mecz z City, który poza strzelonymi bramkami był totalną piłkarską katastrofą, potrafiliśmy wyciągnąć na 2-2, to w pamięci pozwalam sobie często na odniesienie się do tamtego spotkania, aby dobitnie zdać sobie sprawę z tego, że Liverpool musiałby zagrać bardzo, bardzo źle (tragicznie wręcz), żeby po 90 minutach nie było choćby remisu w Paryżu.

Natomiast w finale Ligi Mistrzów z pewnością zagramy na dużo wyższym poziomie, gdzie nasze zaangażowanie, pressing i poziom skupienia będą bardziej nawiązywać do dobrych wspomnień z występów w Carabao i FA Cup z Chelsea, dlatego dzisiaj o nasze nastawienie mentalne jestem bardziej spokojny. Gramy z zespołem, do którego Klopp i reszta drużyny podejdzie z ogromnym szacunkiem, ale też i bez strachu. Tego należy od nich oczekiwać.

Gramy z Realem, z którym ostatni raz mierzyliśmy się jakieś 13 i pół miesięcy temu, więc należy spodziewać się, że Liverpool nie będzie chciał popełnić żadnego błędu na początku spotkania i w międzyczasie dobrze wybadać przeciwnika. Kto wie, może nawet zaskoczymy ich mocą naszego pressingu już od pierwszych sekund.

Bardzo chciałbym zobaczyć takie właśnie wejście w mecz! I Edera Militao, który dostaje wylewu albo dwóch pod naciskiem Mané odbierającego mu piłkę. To naprawdę nie jest niemożliwe, bo Militao może okazać się tykającą bombą Realu.

Skład wyjściowy wygląda bardzo dobrze. Świetnie, że są Thiago i Fabinho. Niech im zdrowie i forma dopisują przez cały mecz. Dosłownie idę się o to pomodlić. :pray:

Come on you Reds!! YNWA :sparkling_heart:

Ja mam dokładnie odwrotnie. Tak jak w 2018 czułem niepewność, tak dziś pełen spokój. Może dlatego, że jako człowiek zdążyłem dojrzeć emocjonalnie do takich meczów, podobnie jak i sam Liverpool dojrzał, by rozgrywać takie spotkania. To trzeci finał w tym sezonie. Cieszy fakt, że mogłem w tym sezonie oglądać Liverpool w 62, a za godzinę już w 63 meczach tego sezonu. Cokolwiek się nie wydarzy, żyjemy w pięknym czasie, mając takie wieczory jak ten. Carpe diem Panie i Panowie.

Same here. Taką pewność zwycięstwa czułem w tym sezonie tylko przed meczami z Watford i Norwich. Wszystkie obiektywne czynniki wskazują na LFC: lepsza pierwsza 11, lepszy trener i szersza kadra. Potwierdzeniem powyższego są wypowiedzi większości ekspertów oraz kursy u buków.

Czytając o tym, jak to LM to rozgrywki Realu i tych remontadach mam wrażenie, jakbym czytał ezoteryczne Julki z twittera - zaraz poszukają dokładnej daty założenia Realu i zaczną studiować jego horoskop xD

Co nie zmienia oczywiście faktu, że Real ten mecz może wygrać - nie takie rzeczy się w futbolu działy; to nie byłoby jakieś olbrzymie zaskoczenie.

Też jestem dziwnie spokojny, choć jest duża ekscytacja tym finałem. Co będzie to ma być i tak jesteśmy już wygranymi, piękny sezon, niezależnie od tego jak się skończy.

Też jestem spokojnie nastawiony do tego meczu. Wierzę, że zagramy swoje.
Niezależnie od wyniku, jesteśmy już wygrani, chociażby dlatego że jesteśmy w tym WIELKIM FINALE. Cały świat dziś zazdrości kibicom LFC i Realu, każdy kibic chciałby być dziś na naszym miejscu.
Boję się trochę o Konate, ale wierze, że dziś nie będzie musiał się zbyt mocno wysilać.
Po prostu zagrajmy swoje, a o wynik jestem spokojny

Coś z Thiago???

Tak, wypadł podczas rozgrzewki. Kontuzja.

Czy to oznacza ze nie mam prawa do swojego zdania?

Thiago Alcantara warming up away from rest of Liverpool team with a physio. Naby Keita warming up with team. Paul Joyce

Dymy

nie ma sensu wystawiać Thiago skoro go coś tam uwiera. Jak ma grac na siłę i po 10 minutach go zmieniać to bez sensu! Dawać KEITE!

Kibice nie dotarli na stadion na czas.

Brat Joela Matipa relacjonuje, że został użyty gaz. Został użyty również w miejscu gdzie były dzieci. SKANDAL!!!

Podsumowanie

https://twitter.com/FabrizioRomano/status/1530629641450491907?s=20&t=A1bPJFcNfQ-zfPvuy578lQ