Ciepło mam wliczone w czynsz. A paliwo ? Ile byś chciał żeby kosztowało, 4 zł ? Widziałeś takie ceny ostatnio, że teraz niecałe 6 wydaje się ok ? I don’t get it.
Jeszcze browarów nie doliczyłeś, a to pewnie drożej wychodzi niż prąd.
Ocena z pozycji turysty,ktory na przyklad zrobil w tamtym roku 10 dniowa wycieczke Gdansk-Warszawa-Krakow-Bytom.
Tanio w Polsce…to juz minelo jezeli chodzi o hotele,restauracje,zwiedzanie czyli oplaty za atrakcje itd,itp
O kosztach codziennego zycia to moge tylko powiedziec,ze w sklepach w duzej mierze ceny jak w…Niemczech po zastosowaniu usrednionego kursu zloty-euro 4:1
W takim Rossmanie,moja ulubiona drogeria,to de facto jest drozej w kraju niz tutaj u mnie sic!
Niby rząd nie reguluje cen w restauracjach, ale np. we Włoszech to zjesz wiele taniej na mieście niż u nas.
Wyjście na kolację u nas, do powiedzmy niezlej restauracji, to koszt rzędu 250-300 zł, we Włoszech zamykałem się w 50 euro.
A w sklepie składniki podobnie, więc u nas ewidentnie więcej się zarabia na daniach, a mniej płaci się pracownikom, to pieniądze ewidentnie trafiają w ręce “biednych” przedsiębiorców.
Nie wiem jak wy, ale ja największy wzrost cen odczuwam na spożywce. W parze ze spadkiem jakości produktów. Jest drożej za mniejszą ilość lub mniej smaczne.
To prawda np głupie czekolady teraz za milkę w markecie 8 zl trzeba zaplacic, gdy jeszcze 4- lat temu były po 4 zł.
Do tego np Merci ostatnio jadłem i w ogóle mi coś nie podchodzi, że tak smakuje jak tania czekolada i sprawdziłem, że Polska dystrybucja. Parę dni później jadłem znowu Merci i już smakowało lepiej, sprawdzam dystrybucja DE
Robią nas w konia równo, a płacimy tyle samo, jak nie więcej.
W każdym razie od corony, to nagle ceny się zrobiły jakieś kosmiczne nabiał, oleje po 50-100% w górę.
Ja tam jeszcze jako tako zarabiam, ale jak ktoś ma ta minimalną, to tragedia, żeby się wyżywić, a jeszcze do tego rachunki popłacić. Śmiałem się ostatnio, że takie ziemniaki z masłem to już danie premium w tych czasach
Mówisz o wyjściu całą rodziną, 4 dorosłe osoby ? Jakość niektórych produktów rzeczywiście spadła, do tego niektóre produkty jak czekolada np. poszły dwa razy do góry. Ale patrząc na raporty ekonomistów to nie tylko u nas tak jest, rynek europejski pod tym względem również kuleje. To pokłosie wojny poniekąd i gospodarki na świecie.
mówie o wyjściu we dwójke, ale na wypasie przystawka-danie-deser i do tego napój/drink + kawa do deseru
@Kijoraptor w moich stronach chyba ogólnie drogo, bo dania w karcie zaczynają sie w okolicach 50zł, a np jak byłem na wypadzie pod Warszawą to za 40 zł, można było fajne danie zamówić.
Nooo to mega restauracja. I obiad na wypasie
Drozej zrobilo sie wszedzie,rowniez na szeroko rozumianym Zachodzie i w mojej opinii to poklosie,w glownej mierze ale nie tylko oczywiscie …COVID 19
Nie trzeba 4 osób, ani wyjścia na wypasie.
Mam swoją ulubioną koreańską restaurację - dwa dania główne po 60 zł, dwa napoje - po 20 zł, do tego jakiś deser na pół - 25 zł i już jest prawie 200 zł. Ewentualnie jedna przystawka też na pół i już jest 200 zł.
Oczywiście, można pójść na kebsa, baru mlecznego czy czegoś innego i zjeść kilka razy taniej, ale nie o to w tym chodzi.
Mentzen, który nie potrafi udzielać wywiadów i odpowiadać na pytania, a jego spoty to wykute na pamięć sentencje jako kandydat na prezydenta reprezentujący nasz kraj na arenie międzynarodowej trzymajcie mnie xd
Ceny poszły do góry, tak samo jak pensje. Niby tak drogo, a bez rezerwacji w weekend zapomnij o miejscu gdziekolwiek. Restauracje, bary, knajpy, pizzerie, kawiarnie nabite jak baranie jaja. Dziś nawet rodzina 2+2 zarabiająca minimalną ma okolice 10 000 złotych brutto i sobie może pozwolić na takie wyjście. Jeszcze 15-20 lat temu nie było na to szans.
Polacy i Polska mocno się wzbogacili.
Absolutnie normalne ceny podał @Loku64
Dane główne spokojnie trzeba dać około 50, kawusia 10-20 , drineczek ciasteczko. 250 zł spokojnie takie wyjście
@FranekDolas w zasadzie masz dużo racji. Jak rodzina funkcjonuje nazwijmy to normalnie i dwójka dorosłych pracuje to maja razem niecałe 10 K brutto i za to już da się żyć normalnie. Do tego 800 złotych na każde dziecko. No źle to nie wyglada. A jak jesCze ktos zarabia teoche więcej dajmy krakowskim targiem (żeby nie dać dychy bo to juz jest pensja całkiem dobra) 7,5 k to już maja budżet na luksusowe wakacje za granicą spokojnie i zakup raz na kilka lat samochodu z salonu.
Ja z racji, że mieszkam za granicą to co przyjeżdżam do Polski to mam Pikachu face.
Lubię z mojego miasta odwiedzić Toruń i Pierogarnie (Stary młyn) lub ( Stary Toruń).
Moja żona nie jest Polką i pierogi w pl to obowiązek.
Jeszcze z 2 lata temu za 2 dorosłe osoby + dziecko miałem w kieszeni 200 zł i biorąc dużo żarcia 2 duże porcje pierogów, placki ziemniaczane, jakieś drinki , piwka , coś dla młodego, desery itp
Lekko mieściłem się w tej kwocie.
Ostatnio w grudniu jakie było moje zdziwienie, że za prawie to samo rachunek wyszedł mi ponad 300 zł i zabrakło gotówki w kieszeniach .
Teraz wyjście rodzinką na żarcie to serio luksus
Z tym, że w Niemczech z wyjście na jakieś steki tak samo 2+1 to lekko wydaje 150 euro, więc w Polsce i tak chyba taniej
@everlast ja to tam rozumiem, że ta spirala się nakręca, ale mimo wszystko ceny za jedzenie rosną szybciej niż wypłaty i nie mam tu na myśli samych restauracji, a ceny w marketach itp, gdzie ceny w ostatnich latach poszły X2 Minimum, wypłaty już nie.
Z tym, że to nie Polska zła, bo to po prostu mniej więcej w każdym kraju tak jest.
tylko weź pod uwagę, że płaca minimalna w Polsce w tym czasie wzrosła o 950zl. Brutto 1200, więc gdzies to musi miec odbicie. Chyba nikt nie liczy na to, ze rosnące pensje nie spowodują rosnących cen.
Ja że często jeżdżę w pracy to w tym tygodniu zatrzymałem się w małej przydrożnej restauracji na trasie Kraków Olkusz to porcja pierogów z mięsem 10 szt 28 zł, placek po węgiersku 35. W ub ub roku we wrześniu byliśmy w Krakowie w Wierzynku w niedzielę na uroczystości rodzinnej obiad danie główne 400-650, deser: porcja szarlotka, sernik, kremówka 75-80 zł, piwo 40 zł cała restauracja wszystkie stoliki zajęte, jak wyszliśmy i wszystkie knajpy wokół rynku zawalone ludźmi że ciężko stolik znaleźć większość to rezerwacje na daną godzinę. Myślę że w PL duże miasta w rynku, ew starówki to ceny wyższe o ok 40% niż w innej części miasta W-wa Gdańska Kraków Zakopane Sopot to też inne cenniki niż Rzeszów Tarnów ale też na pewno jest taniej niż w tzw krajach starej UE i jakbyśmy tam chcieli iść na obiad. Może i ceny w Lidlu Rossmanie w PL i Niemczech są podobne ale czemu na południu PL na zakupy spożywcze a głównie budowlane przyjeżdżają Słowacy i Czesi?!!! Na Słowacji ich czekolada Studencka jest droższa niż w PL, na termy w Szaflarach, Bukowinie Witowie pełno gości zza południowej granicy. Mi to się śmiać chce jak widzę Słowaków kupujących polskiego Harnasia, Tatrę Okocim Żywca gdzie to dawniej to tam się jechało po spożywkę a piwo Tatran można było kupić za 8 koron słowackich to było niecałe 80 groszy
Myślę, że nie tylko pod Warszawą, ale i w samej Warszawie zjadłbyś taniej. Jak porównuję ceny w knajpach we Wrocławiu i Wawce, to zawsze wychodzi taniej w stolicy. Przedziwna sytuacja, szczególnie, że są tam knajpy zdecydowanie lepsze - no może poza śniadaniowniami - niż we Wro.
No Słowacy bardzo zdrożeli po wprowadzeniu euro, i zamiast my do nich, to oni zaczęli jeździć do nas xd
Z tym Rzeszowem to bym tak nie szarżował
Mieszkam w Rzeszowie, ale jeszcze do 2023-2024 mieszkałem w Trójmieście, więc mam dobry ogląd sytuacji. Mówi się, że to przez amerykańskich żołnierzy, których u nas od cholery, a mają dzienną dietę 200$, którą muszą wydać, bo inaczej przepada - ceny na mieście w Rzeszowie są co najmniej równe cenom w Gdańsku, jak nie wyższe. Ot “Ryba i Ryż” w Gdańsku, bardzo dobre sushi, a tańsze niż sushi tej samej jakości w Rzeszowie. Miałem w Gdańsku swoją ulubioną, zajebistą pizzerię - za pizzę w truflami płaciło się około 55 zł. W Rzeszowie w równie dobrej pizzeri? 67 zł. Śniadanie w Łące? Bardzo dobre śniadanie 26-35 zł. W Rzeszowie obok mnie w Limoncello? Pajda z guacamole i bekonem 37 zł. Rzeszów jest niesamowicie drogi jak na Podkarpacie, a równie drogi co Trójmiasto.